Martwa natura w trzech wymiarach. Wystawa „Still Life, Still Living” w galerii Objekt
Ekspozycja „Still Life, Still Living” w warszawskiej galerii Objekt to nowe spojrzenie na martwą naturę. Prezentuje prace twórców designu kolekcjonerskiego: Wiktorii Bielickiej i Filipa Bielickiego, duetu Zuzanna Spaltabaka i Igor Jansen oraz Agnieszki Mazur.
3
W warszawskiej galerii Objekt prezentowana jest wystawa „Still Life, Still Living”, która proponuje współczesne odczytanie jednego z najstarszych tematów w historii sztuki – martwej natury. Martwa natura od wieków służyła artystom jako pretekst do refleksji nad czasem, przemijaniem i relacją człowieka z przedmiotem. „Still Life, Still Living” przenosi tę tradycję z płaszczyzny obrazu w przestrzeń trójwymiarową. Zamiast malarskich kompozycji są obiekty – materialne, często użytkowe formy, które powstały w wyniku autorskich procesów technologicznych i eksperymentów z materią.

Archiwum krajobrazów
Technika ta pozwala nam traktować metal w sposób czuły i precyzyjny, przywołując rytmy wzrostu, erozji i rozpadu
– mówią artyści.
Powstające w ten sposób aluminiowe meble przypominają archeologiczne znaleziska. Reliefowe fronty przywodzą na myśl pokryte pyłem fragmenty ruin, a wnętrza – struktury przypominające mapy geologiczne. Całość uzupełniają galwanizowane detale – uchwyty w formie gałęzi czy „brosze” z owadów. Kabinety z kolekcji Fragile Inner pełnią funkcję użytkową, lecz jednocześnie działają jak osobiste archiwa pamięci – kapsuły czasu, które przechowują ślady miejsc i doświadczeń.

Ornament natury
Z kolei Zuzanna Spaltabaka i Igor Jansen w cyklu Corpus Ornamentum przyglądają się fragmentom natury, w których kryje się zarówno dekoracyjny, jak i niepokojący potencjał. Twórcy analizują ślady pozostawione przez organizmy roślinne i zwierzęce – ścieżki korników, pnącza bluszczu czy struktury pni zdeformowanych przez pasożytnicze narośla.
Te motywy, inspirowane m.in. snycerstwem Szczepkowskiego, zostają przełożone na ceramiczne reliefy, które następnie rozrastają się w monumentalne, nawet dwustukilogramowe formy. Reliefy inkrustują powierzchnie mebli, zestawione z eleganckimi konstrukcjami z orzechowego drewna.
W pracach duetu estetyczna harmonia spotyka się z obrazami naturalnej walki o przestrzeń i światło. Ornament przestaje być jedynie dekoracją – staje się zapisem napięcia między porządkiem a brutalnością procesów biologicznych.
Sekrety czasu
W pracach Agnieszki Mazur motyw przemijania – obecny w klasycznej martwej naturze w symbolach czaszki czy świecy – zostaje potraktowany dosłownie. Artystka tworzy lampy z czystego piasku kwarcowego (seria White Virgin) lub ciemniejszego materiału zawierającego drobiny muszli i organizmów morskich (seria Knitting Sand).
Materiał ten, powstały w wyniku długotrwałej erozji skał, Mazur formuje przy użyciu autorskiej techniki przypominającej druk 3D. Proces pozostaje jednak manualny i oparty na powolnym, powtarzalnym nakładaniu kolejnych warstw.
Podobnie jak w tradycyjnym dziewiarstwie, gdzie każde oczko jest jednostką miary poświęconej uwagi, tak tutaj każda nałożona warstwa piasku jest realnym zapisem czasu. To powolne, rytmiczne budowanie formy
– wyjaśnia autorka.
Organiczne obiekty Mazur funkcjonują jednocześnie jako źródła światła i materialne metafory czasu – współczesne klepsydry zbudowane z materii, która sama powstała w wyniku długotrwałych procesów geologicznych.

„Still Life, Still Living”. Nowa martwa natura
Ekspozycja „Still Life, Still Living” pokazuje, że martwa natura może dziś przyjmować zupełnie inne formy niż w malarstwie dawnych mistrzów. W pracach prezentowanych w warszawskiej galerii Objekt przedmioty nie są już jedynie przedstawiane – same stają się nośnikami opowieści o procesach natury, technologii, pamięci.
Wspólnym mianownikiem prac Bielickich, Spaltabaki i Jansena oraz Agnieszki Mazur jest traktowanie materiału jako aktywnego uczestnika procesu twórczego. Metal, drewno, ceramika czy piasek nie są tu neutralnym medium, lecz zapisują w sobie historię czasu, napięcia i przemian – dokładnie tak, jak w klasycznej martwej naturze.
Zdjęcia: serwis prasowy Objekt Gallery



