top
Wydarzenia:

Viola Śpiechowicz: „Każdy ruch pociąga za sobą kolejny”

O lumisferach, unikatowych obiektach artystycznych, cyklu „Powiązana Rzeczywistość” oraz związkach sztuki, mody i designu Viola Śpiechowicz opowiada w swoim warszawskim butiku, w ciepłym świetle zatopionych w żywicy nicianych kompozycji.

6
Viola Śpiechowicz świecący obiekt artystyczny

Iwona Ławecka-Marczewska: Gdy próbuję zrekonstruować etapy, które doprowadziły do powstania lumisfer, tematu naszej dzisiejszej rozmowy, wydaje mi się, że najpierw były obrazy z cyklu „Powiązana Rzeczywistość”, potem tkaniny, a dopiero później te obiekty. Czy coś mi umknęło?

Viola Śpiechowicz: Cała historia rzeczywiście rozpoczęła się od obrazów. Kiedy zaczynałam je tworzyć, myślałam o nich jak o projektach tkanin drukowanych. Taki był pierwotny zamysł. Tkanina obiciowa mebli, na których teraz siedzimy, powstała właśnie wtedy. Równolegle tworzyłam kolekcję sukienek z dzianiny drukowanej w niciane kompozycje.

Iwona Ławecka-Marczewska: Nici zaczęły się wiązać i splatać…

Początkowo wydawało mi się, że wykonuję wyłącznie projekty przyszłych druków. Jednak samo posługiwanie się nićmi tak bardzo mnie wciągnęło, że zaczęłam komponować obrazy, które z jednej strony mogły być punktem wyjścia do drukowanych tkanin, z drugiej stały się autonomicznymi obiektami. Trudno mi było znaleźć dla nich nazwę. Raczej nie można było ich zakwalifikować do kategorii malarstwo, ale niewątpliwie ta technika polega na operowaniu kolorem, więc jest to najbliższe tkaninie unikatowej.

Iwona Ławecka-Marczewska: Do obrazów z cyklu „Powiązana Rzeczywistość” mam szczególny sentyment, ponieważ były prezentowane na wystawie „Rzeczy osobiste” „Dobrego Wnętrza”, której byłyśmy wraz z Magdą Grefkowicz kuratorkami.

Na początku były to płaskie formy, przyciśnięte szybą. Mimo to były trójwymiarowe, dzięki warstwowemu nakładaniu się nici. Jedne były bliżej, inne dalej. Potem przeszłam do prawdziwie fakturalnych form zamykanych w ramach 3D. To właśnie te prace były pokazywane na twojej wystawie. Od strony technicznej wymagają zupełnie innego podejścia. Część nici trzeba przyszywać do podłoża, robić eksperymenty technologiczne, żeby forma mogła zaistnieć jako obraz.

Iwona Ławecka-Marczewska: Czyli, podsumowując, najpierw były kompozycje, które miały stać się wzorem na tkaninach, a potem uznałaś, że same w sobie są interesującymi dziełami?

Viola Śpiechowicz: Dokładnie tak. Jedno wynikało z drugiego. Na początku nie było żadnego tytułu określającego te eksperymenty artystyczne ani koncepcji nazwanej wprost. Po prostu bawiłam się nićmi. Dopiero w trakcie procesu zaczęła wyłaniać się idea. „Powiązana Rzeczywistość” wzięła się z myślenia o tym, że nasze działania nigdy nie pozostają bez konsekwencji. Każdy ruch pociąga za sobą kolejny. To było dla mnie ważne filozoficzne tło tych prac.

Iwona Ławecka-Marczewska: W pewnym momencie zaczęłaś tworzyć obiekty trójwymiarowe, potem lumisfery. Czy formuła obrazów się wyczerpała?

Viola Śpiechowicz: Nie powiedziałabym, że się wyczerpała, raczej zaprowadziła mnie w inne rejony. Cały czas interesuje mnie tworzenie obrazów, choć one się zmieniają. Próbowałam na przykład stworzyć coś na kształt tkaniny – siatki z poplątanych kłębów nici. W wyniku tych zabiegów powstała nietrwała forma, bardziej do pokazywania niż użytkowania, ale całkiem interesująca, wygląda jak utkana pajęczyna, nieujęta w żadne ramy.

Myślę też o płaskich, większych formach zalewanych żywicą, które mogłyby funkcjonować we wnętrzach, a nawet w meblach, na przykład jako blaty stołów. Są jeszcze w fazie planów i eksperymentów, ale pokazują, że wcześniejsza formuła nie tyle się kończy, co otwiera kolejne możliwości. Żeby powstało coś nowego, wciąż muszę tworzyć kompozycje z nici.

W przypadku pierwszych prac koncentrowałam się bardziej na wzorze. W lumisferach pojawia się coś w rodzaju przedstawienia i głębszego przekazu. To już nie tylko ornament. Dlatego mam poczucie, że ta droga wciąż dokądś zmierza.

Iwona Ławecka-Marczewska: Przejdźmy do obiektów. Czym właściwie są lumisfery?

Viola Śpiechowicz: Na pewno są obiektami artystycznymi. Można je również nazwać lampami. Nie mam z tym problemu. Każda z nich ma tytuł, datę powstania i określoną ideę, którą starłam się w niej zawrzeć. Zaczynałam od form sferycznych. Były to głównie eksperymenty kolorystyczne i sprawdzanie, co dzieje się z nićmi podświetlonymi od środka.

Jedna z ostatnich prac niosła za sobą pewne ryzyko, bo próbowałam zmierzyć się z motywem ognia. To temat, który budzi skojarzenia z kiczem. Zależało mi, żeby ogień był sugestywny. I rzeczywiście, kiedy zgasi się światło, obiekt działa jak ogień: jest energetyczny, dynamiczny, ocieplający przestrzeń. Uznałam to za odkrycie, bo wcześniejsze formy były raczej abstrakcyjne.

Iwona Ławecka-Marczewska: Czyli lumisfery nie są raczej obiektami użytkowymi.

Viola Śpiechowicz: Zdecydowanie nie. Nie da się przy nich czytać książki. Mają raczej wymiar kontemplacyjny. Nie chcę używać słowa „metafizyczny”, ale można na nich zawiesić wzrok, tak, jak gdy patrzy się w ognisko albo na rybki w akwarium. Sama lubię je obserwować, zatrzymać się przy nich na chwilę. Mam nadzieję, że na innych działają podobnie.

Iwona Ławecka-Marczewska: Jak są zbudowane? Jeśli oczywiście możemy zdradzić tajniki ich konstrukcji.

Viola Śpiechowicz: To proste rozwiązania. We wnętrzu podstawy jest energooszczędna taśma LED. Z tyłu znajduje się włącznik i regulacja natężenia światła. Główną część stanowią nici zatopione w żywicy. Cały ten proces produkcyjny odbywa się w firmie Fine Wooden Creation. Pierwsze podstawy były drewniane, później firma Stalgast wykonała podstawy ze stali. Z czasem zmieniły się proporcje. Krótsza podstawa okazała się wystarczająco stabilna i znacznie lepiej wygląda niż długa. Teraz wszystkie nowe obiekty mają już tę formę.

Iwona Ławecka-Marczewska: W czyje ręce lumisfery trafiają? Kto je wybiera? Gdzie można je kupić?

Viola Śpiechowicz: Nie mam jeszcze opracowanego kanału sprzedaży. Wszystko dzieje się bardzo organicznie. Ktoś przychodzi do mnie, ktoś zobaczy coś na Instagramie. Traktuję to jako początek. Najczęściej lumisfery trafiają do nowoczesnych wnętrz, do osób, które chcą obcować ze sztuką.

Jedna z lumisfer pojedzie do Stanów Zjednoczonych. Będzie nagrodą dla osoby zaangażowanej w organizację wydarzenia muzycznego. Zaczynam widzieć w nich potencjał do bycia statuetkami, nagrodami, choć jednocześnie są źródłem przytulnego światła i obiektem sztuki.

Iwona Ławecka-Marczewska: Chciałabym jeszcze zapytać o sam proces. Na ile kontrolujesz efekt, a na ile rządzi nim przypadek?

Viola Śpiechowicz: Na początku było w nim dużo przypadku. Teraz jest coraz więcej kontroli. W trakcie zalewania żywicą nici się przemieszczają. Można z tym walczyć, albo pójść za tym ruchem. Mogę poprawiać kompozycję stosownymi narzędziami, reagować na to, co się dzieje. Im dłużej to robię, tym bardziej świadomie wykonuję każdy ruch. Dzięki temu mam możliwość tworzenia serii, pracowania nad konkretnym tematem i uzyskiwania przewidywalnych, choć tak chętnie wymykających się spod kontroli, efektów.

Viola Śpiechowicz świecący obiekt artystyczny

Viola Śpiechowicz świecący obiekt artystyczny

Viola Śpiechowicz świecący obiekt artystyczny

Viola Śpiechowicz świecący obiekt artystyczny

Viola Śpiechowicz świecący obiekt artystyczny

Viola Śpiechowicz świecący obiekt artystyczny

Viola Śpiechowicz

Wyrażanie siebie poprzez ubiór jest rodzajem otwartości na świat.

Viola Śpiechowicz portret kobiety

Viola Śpiechowicz jest absolwentką malarstwa na uniwersytecie Adama Mickiewicza w Toruniu. Od 2006 r. Viola jako kreatorka mody pracuje pod własną marką, projektuje kolekcje wieczorowe i casual. Jej styl jest konsekwentny i rozpoznawalny a nowatorskie podejście do projektowania  owocuje oryginalnymi, rzeźbiarskimi konstrukcjami.

Artystka zdobyła wiele nagród, trzykrotnie tytuł Doskonałość Mody „Twojego Stylu”, Projektant Roku przyznany przez Krajową Izbę Mody, Trofeum Elle, a także nagrodę włoskich targów mody Pitti Immagine. Premiera jej kolekcji Light Union, Wiosna/Lato 2016, miała miejsce podczas New York Fashion Week. Telewizja CNN w programie „Made in Poland”, opisującym polskie zjawiska innowacyjne, zaprezentowała twórczość właśnie Violi Śpiechowicz. Na Europejskim Kongresie Gospodarczym artystka otrzymała tytuł Wizjoner 2017 przyznawany przez „Dziennik Gazetę Prawną”. W swojej pracy łączy modę z szeroko pojętą sztuką użytkową – projektuje również autorskie druki na tkaninach, tkaniny obiciowe, biżuterię oraz formy z kryształu.

Jednym z jej interdyscyplinarnych projektów jest kolekcja „Powiązana Rzeczywistość” oparta na przetworzonych tekstylnych odpadach, która stała się inspiracją dla twórców haiku. Polskie Stowarzyszenie Haiku wydało album poetycki z wykorzystaniem jej prac, a w 2024 r. obrazy z tej serii były prezentowane w Gdańskiej Galerii Miejskiej. W tym samym roku Viola Śpiechowicz reprezentowała Polskę podczas New European Bauhaus Festival w Brukseli, pokazując swoje prace jako przykład innowacyjnego  podejścia do projektowania. W konsekwencji tego wydarzenia jej twórczość została wyróżniona publikacją w Encyklopedii New European Bauhaus.
Gragment kolekcji „Powiązana Rzeczywistość” można było oglądać w Muzeum Włókiennictwa w Łodzi.

Zdjęcia: Jacek Poremba (portret), Viola Śpiechowicz