top
Wydarzenia:

„The Ripple Effect” w V&A. Alicja Patynowska o śladach wydobycia, których nie chcemy widzieć

Alicja Patanowska zaprezentuje „The Ripple Effect” w Victoria & Albert Museum podczas London Design Festival 2025. Instalacja z 2000 kafli skłania do zastanowienia nad konsekwencjami wydobycia miedzi.

5
The Ripple Effect - kobieta układa ceramiczne cząstki
Fot. Jakub Celej / IAM

Czy poprzez sztukę i rzemiosło można twórczo wypowiedzieć się o problemach współczesności? Alicja Patanowska udowadnia, że tak i robi to w sposób jednocześnie subtelny, dosadny i bezpretensjonalny. Jej najnowsza instalacja „The Ripple Effect”, zaprezentowana w Ogrodzie Madejskiego przy Victoria & Albert Museum w Londynie podczas London Design Festival 2025, to nie tylko estetyczny majstersztyk złożony z 2000 kafli. To przede wszystkim rodzaj „publicystyki”, w której glina i przemysłowe odpady stają się tematem opowieści o kosztach cywilizacji, jakie odsuwamy z pola widzenia.

The Ripple Effect - kobieta układa ceramiczne cząstki instalacji

Z Żelaznego Mostu do South Kensington

Inspiracją dla pracy była polska hałda Żelazny Most – największy tego typu zbiornik odpadów w Europie, obsługujący przemysł miedziowy. Wydobycie, którego efektywność sięga zaledwie 0,4%, oznacza, że na każdą tonę rudy, 996 kg to odpady. Patanowska przełożyła ten brutalny rachunek na formę – w jej instalacji tylko 8 kafli w kolorze miedzi pojawia się wśród 1992 niebieskich, tworząc niepokojącą dysproporcję. Estetyczną? Tak. Ale też symboliczną i bolesną.

Nie ma tu dosłowności ani taniego moralizowania. Jest natomiast cisza materiału, który mówi sam za siebie – glina wymieszana z przemysłowym odpadem tworzy strukturę, która wygląda jak delikatna fala, jak falujące pole, jak miejsce medytacji. Pośrodku działa fontanna – woda krąży, płynie, powraca. Symbolicznie, jakby przypominała, że natura nie zapomina, a skutki naszych działań zataczają kręgi.

Instalacja została subtelnie otoczona cienką wstążką z miedzi, ledwie widoczną przy krawędziach płytek. Ten delikatny detal zwraca uwagę na wartość zarówno nowych, jak i odzyskanych materiałów, których obieg, podobnie jak w przypadku wody, wymaga troski i refleksji. „Firmy produkują to, co kupujemy” – mówi Patanowska.  „Zachęcam ludzi, by postrzegali zasoby jako skarby – cenne dary natury, jak robiło to rzemiosło przez wieki. Pomyślmy o świecie jako o jednym żywym organizmie. Nasze wybory konsumenckie kształtują ten organizm i niosą ze sobą trwałe konsekwencje dla środowiska. Mówię nie ze strachu, lecz z świadomości, uważności i czułości. Wszyscy jesteśmy połączeni – z Ziemią i ze sobą nawzajem” – stwierdza artystka.

Każda z ręcznie wykonanych płytek niesie ze sobą poczucie wartości materiału. Główna część instalacji, o wymiarach 6 × 7 metrów, ma organiczny kształt i została podzielona na dwie strefy. Górna, niemal płaska, przypomina ławkę i zaprasza, by na niej usiąść, położyć się lub dotknąć płytek. Dolna część delikatnie opada w stronę wody, nad którą nieustannie przepływa strumień z fontanny, kierując się ku centralnemu stawowi.

Każda płytka ozdobiona jest liniowym, falistym wzorem, który zachęca do dotyku i interakcji. Powstaje on z cylindrów toczonych na kole garncarskim, które Patanowska następnie rozciąga, tnie i umieszcza w formach. W ten sposób, z dużą wprawą, zachowuje rytm nadany podczas procesu toczenia. Falujące rowki to odciski jej palców w glinie, ślady gestu, które podkreślają zarówno ludzki wymiar ręcznej pracy, jak i fizyczny aspekt tworzenia.

The Ripple Effect - spośród niebieskich cząstek wyróżnia się jedną w kolorze miedzi

The Ripple Effect

Instalacja The Ripple Effect została zamówiona przez Carrie Chan, kuratorkę programu V&A Contemporary, i będzie prezentowana w Ogrodzie Madejskiego w V&A South Kensington od soboty 13 września do końca Frieze Art Fair (20 października 2025). – Z radością współpracujemy z Alicją w ramach naszego programu projektów badających odpowiedź designu na kryzysy i pilne problemy – mówi Carrie Chan z V&A. – Praca Alicji w poetycki sposób wyraża jej troskę o materię, naturę i wodę. The Ripple Effect zachęca odwiedzających do zatrzymania się i refleksji nad konsekwencją, poruszająco odnosząc się do kwestii odpadów materiałowych i proponując ich nowe wyobrażenie – uważa kuratorka.

Projekt jest częścią programu Sezon UK/Polska 2025 — szeroko zakrojonego przedsięwzięcia obejmującego ponad 100 wydarzeń artystycznych w 40 miastach w obu krajach.

– Wzmacnianie brytyjsko-polskiej współpracy twórczej leży u podstaw misji Instytutu Kultury Polskiej oraz Sezonu Kreatywnego UK–Polska 2025 – stwierdza Paulina Latham, kierowniczka działu sztuk wizualnych i muzyki w Instytucie Kultury Polskiej w Londynie.

The Ripple Effect - portret kobiety

Od garncarskiego koła do narracji o klimacie

W erze cyfrowej dominacji, gdzie nawet sztuka coraz częściej bywa wirtualna, Patanowska wraca do najbardziej pierwotnego narzędzia twórczego – koła garncarskiego. Każdy kafel powstał ręcznie. Nie zleciła ich w fabryce. Nie zaprojektowała ich w 3D. Ulepiła je sama. W tym – właśnie w tym – kryje się siła tej pracy.

Bo „The Ripple Effect” nie jest tylko metaforą wpływu konsumpcji na środowisko. To również gest odpowiedzialności za formę, za materiał, za czas. Patanowska zdaje się pytać: skoro przemysł i tempo życia produkują odpady szybciej, niż jesteśmy w stanie je nazwać, to co może znaczyć dziś rzemiosło? Czy ręka człowieka, jego bezpośredni kontakt z gliną, może być formą sprzeciwu?

Kafle, które stają się pytaniami

Trudno powiedzieć, czy instalacja Patanowskiej bardziej porusza estetyką, czy tematem. Pewne jest jedno – jej praca nie da się nie zauważyć. Choć nie krzyczy, nie epatuje ani tragedią, ani katastrofą klimatyczną, to jednak zmusza do zastanowienia się nad ukrytym śladem naszej konsumpcji.

A że dzieje się to akurat w Londynie, w instytucji o wyjątkowym statusie w świecie designu, to nie przypadek. Patanowska gra z kontekstem – bo co może być bardziej nie na miejscu w miejscu kultu estetyki niż miedź ukryta wśród niebieskiej masy odpadów?

Rzemiosło jako forma oporu

Zamiast technologicznego spektaklu mamy skromny, ale przemyślany gest. Patanowska pokazuje, że rzemiosło może być krytyczne, że dotyk może być polityczny, a materiał stanowić rodzaj manifestu. I że czasami wystarczy 2000 ręcznie ulepionych kafli, żeby zadać pytanie, którego unikają raporty środowiskowe, wystawy technologiczne i architektoniczne manifesty: jaki jest koszt piękna?

Nie znajdziemy tu gotowych odpowiedzi. Ale może to właśnie jest najważniejsze – żeby w świecie szybkich tez i płytkich narracji ktoś jeszcze miał odwagę zostawić nas z pytaniem. I kawałkiem wypalonej gliny.

Zdjęcia: Jakub Celej / IAM

W designdoc.pl piszemy także m.in. o prezentacji w Londynie instalacji „Plantacja” Alicji Patanowskiej.