Odszedł Paweł Grunert, wybitny twórca, wizjoner
Paweł Grunert, artysta, projektant, architekt wnętrz, mówił o sobie, że hoduje meble. Rzeźbiarz obiektom do siedzenia nadał rangę dzieł sztuki. Był też jednym z prekursorów designu kolekcjonerskiego w Polsce.
4
Paweł Grunert ostatnio prezentował jeden ze swoich wiklinowych foteli na wystawie „Jutka” w warszawskiej Objekt Gallery. Ekspozycja zakończyła się zaledwie miesiąc temu. Artysta zmarł 20 lutego po długiej i ciężkiej chorobie. Przez współpracowników, przyjaciół, osoby z branży wspominany jest nie tylko jako wybitny rzeźbiarz, projektant, architekt wnętrz, lecz także osoba o wielkiej dobroci, mądrości, otwarta, ujmująca szczerością i poczuciem humoru. Siebie samego Paweł Grunert nazywał artystą meblofilem. Żartobliwie dodawał, że w Polsce na razie nie jest to karalne. I oby tak pozostało.
Silny, krzepki mężczyzna, z którym rozmowy o marzeniach mebli miały lekkość trzepotu skrzydeł motyli. Tym, że meble też mają marzenia i uśmiechem ujął mnie od pierwszej rozmowy w 2004 roku. Biła od niego dobroć i otwartość. Intelektem i wizjami rzucał wyzwanie rozmówcom i odbiorcom jego prac. Szczerością i poczuciem humoru ujmował równie mocno, co swym chłopięcym urokiem i energią
– pięknie wspomina artystę Krystyna Łuczak-Surówka.
Pawła Grunerta poznałam pod koniec lat 90., bodajże przy okazji pisania artykułu do magazynu „Dom i Wnętrze” prezentującego twórców związanych z galerią Opera. To właśnie tam w galerii Bożeny Kulczyckiej zobaczyłam po raz pierwszy jego prace. Zrobiły na mnie wielkie wrażenie. Był prekursorem, wówczas nikt nie tworzył podobnych obiektów. Jego podejście do mebla było wyjątkowe. Uczynił z niego dzieło sztuki. Pokazał, że krzesła czy fotele mogą opowiadać historie, wyrażać emocje, wchodzić jedne z drugimi w dialog, niczym aktorzy w spektaklu teatralnym.
Artystę szczególnie interesowała idea i forma mebli do siedzenia. Stworzył sto kilkadziesiąt krzeseł i foteli, a podobno miał jeszcze w swoim domowym archiwum tysiące niezrealizowanych projektów. Ubolewał nad tym, a świat designu wraz z nim, że żaden jego projekt nie został wdrożony do masowej produkcji.
Paweł Grunert mówił o sobie, że hoduje i kocha meble. „Marzę o polach obsianych krzesłami, które rosną jak winorośl we Francji” – miał kiedyś powiedzieć.
W lutym i marcu 2024 r. w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie prezentowana była wystawa jego mebli rzeźb „Meblarium / 2024”. Na ekspozycji znalazły się m.in. fotel szczotka, fotel syreni ogon, krzesło gniazdo, krzesło wieszak, krzesło z powyłamywanymi nogami, wspomniany już kultowy fotel z siedziskiem i oparciem z wikliny, krzesła całuny, fotel z siedziskiem z butelek po wodzie mineralnej stworzony specjalnie na wystawę w Edizioni Galleria Colombari w Mediolanie, z którą artysta współpracował i gdzie pod koniec 2024 roku otwarto jego indywidualną wystawę.
Paweł Grunert pionier ekodesignu
Paweł Grunert, urodzony w 1965 roku w Warszawie, był absolwentem Wydziału Architektury Wnętrz ASP w Warszawie. Dyplom – z wyróżnieniem – obronił w 1990 roku w Pracowni Mebla. Jego praca nosiła tytuł „Moje krzesła”. Zdaniem Krystyny Łuczak-Surówki był to najciekawszy dyplom lat 90. XX w. na tymże Wydziale.
Najczęściej wracał do jednej formy: siedziska. Krzesło było dla niego równocześnie punktem wyjścia, narzędziem myślenia i pretekstem do opowieści o świecie – o tym, co rośnie, pęcznieje, wysycha, rdzewieje, wplata się i rozpada.
Jego obiekty powstawały z materiałów naturalnych – gałęzi, słomy, trawy, siana, trzciny, drewna – ale też z metalu, cegły, tkanin czy tworzyw. Jego formy i wybierane przez artystę materiały pokazywały, że design może być jednocześnie udomowiony i dziki, precyzyjny i niepokorny, „do siedzenia” i „do patrzenia”.
„Meblarium” – archiwum form żyjących
Tytuł „Meblarium” stał się z czasem czymś więcej niż nazwą cyklu czy wystawy: oznaczał prywatny, rozrastający się świat obiektów, w których mebel bywał rzeźbą, a rzeźba udawała, że ma praktyczne zastosowanie. W latach 90. Paweł Grunert pokazywał prace m.in. w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski (wystawa na przełomie 1994/1995), to właśnie do tej ekspozycji CSW wróciło po latach, prezentując „Meblarium/2024”.
Paweł Grunert konsekwentnie unikał przypisywania jednoznacznej roli tworzonym przez siebie obiektom. Jego prace trafiały do obiegu sztuki, a jednocześnie mówiły językiem designu, czasem wręcz podważały jego znaczenie. Udowadniały, że przedmiot nie musi być perfekcyjny, by był prawdziwy; że może nosić ślady czasu jak skórę; że design może być opowieścią o naturze, a nie tylko o stylu. Młodzi projektanci mogą wynieść z wiedzy o twórczej drodze Pawła Grunerta cenną lekcję, która uczy, że mając coś istotnego do przekazania światu, warto konsekwentnie podążać własną drogą.

