top
Wydarzenia:

Obrazy tekstylne Siena Paloma: punch needle we współczesnych wnętrzach

Punch needle, technika budowania obrazu z włóczki, w formie gęstego, wypukłego ściegu, coraz częściej stosowana jest w projektach wnętrz, także premium. Martyna Krajewska-Nawój, założycielka i twórczyni Siena Paloma, wcześnie dostrzegła jej walory i przełożyła je na język współczesnego designu, w którym liczy się i obraz, i dotyk.

5
Punch needle kobieta stoi na tle obrazu
Martyna Krajewska-Nawój z jedną ze swoich prac

Obiekty wykonane w technice punch needle to jednocześnie wytwory rzemieślnicze i obrazy. Z daleka prace Siena Paloma czyta się jak kompozycje malarskie: abstrakcyjne, emocjonalne, czasem niemal graficzne. Z bliska widać trójwymiarowość – mikrokrajobraz ściegów: pętelki, zagęszczenia, miękkie przejścia, różnice w wysokości i fakturze włóczki.

Popularność tej techniki we wnętrzach wynika właśnie z sensorycznie przyjemnej struktury, która dodaje przytulności, a jednocześnie świetnie współpracuje z bardziej designerskimi wnętrzami. Nawet w tym świecie coraz mocniej doceniane jest rękodzieło. Chcemy wiedzieć, kto stoi za produktem, co było inspiracją dla jego formy.

Jest też drugi, dla mnie nawet ważniejszy aspekt. Unikatowość. To, że ktoś tworzy obraz ręcznie, specjalnie do konkretnego wnętrza i dla konkretnej osoby. W czasach masowej produkcji coraz więcej ludzi szuka jakości, personalizacji i rzeczy z historią, które budują dom i najbliższe otoczenie. Oczywiście można dziś kupić „punch needle” w tanich sklepach, ale te przedmioty są pozbawione intencji i charakteru. Klient to czuje. I właśnie dlatego prawdziwe rękodzieło ma się coraz lepiej

podkreśla Martyna.

Sztuka tekstylna ma bardzo długą historię, jednak w 2026 rok wkracza już nie jako wyszywana dekoracja, a jako element architektury wnętrza. Format jest większy, wzory są projektowane indywidualnie i z emocji. Urzekają uczuciem wyciszenia lub odwrotnie – zaskakującym połączeniem kontrastowych kolorów z miękkim w dotyku materiałem.
Tak, jak urzekły sześć lat temu Martynę. W czasie, kiedy sztuka punch needle była raczej zapomnianą techniką, a obrazy strukturalne tworzone w ten sposób, były produktem niszowym.

Zobaczyłam prace amerykańskiej artystki Rose Pearlman i pamiętam dokładnie tę myśl: »Nie wiem, co to za technika, ale chcę się jej nauczyć«. Urzekło mnie to, że punch needle jest jednocześnie haftem i obrazem, ma fakturę, miękkość, głębię i można w nim pracować kolorem trochę jak w malarstwie. To było coś, co od razu poczułam intuicyjnie

wyjaśnia swoje początki artystka.

Abstrakcyjne kompozycje, relief i ręczny ścieg wnoszą do domu doświadczenie, którego nie da kolejny perfekcyjny print.

Punch needle kobieta przy pracy nad obrazem

Od biura projektowego do Siena Paloma

Zanim pojawiła się Siena Paloma, była architektura wnętrz: studia na ASP we Wrocławiu, praca w zawodzie, własne biuro projektowe. Punch needle zaczęło się gdzieś obok – jako twórczy oddech po pracy.

Architektką wnętrz jestem jednak cały czas. To wykształcenie i doświadczenie bardzo mi pomagają w codziennej pracy, bo projektując obrazy, myślę o wnętrzu całościowo. Od kompozycji, przez proporcje, aż po kolorystykę i to, jak dana praca będzie działała w przestrzeni i z czym będzie się „dogadywać

– mówi.

W pracach Martyny Krajewskiej-Nawój dominują abstrakcje: spokojne, geometryczne i organiczne układy, płynne linie i zestawienia pól barwnych, które przywodzą na myśl refleksy światła, delikatne przenikanie się cieni i ślady ruchu na tkaninie. Są też realizacje monochromatyczne – niemal rzeźbiarskie, oparte na różnicach faktury i gęstości.

Punch needle przykłady prac

Ki no nagare – obraz na przesuwnym panelu

Piękno i potencjał punch needle zauważają już topowi architekci. W projekcie mieszkania autorstwa Pawła Łęczyckiego z pracowni Modeko Studio, technika punch needle zyskała architektoniczny kontekst. Inspiracją dla architekta była azjatycka filozofia prostoty i harmonii – bliska pasjom oraz stylowi życia właścicielki. Całość utrzymano w estetyce quiet luxury i japandi: naturalne drewno, spokój podziałów, miękkie światło. W salonie ważną rolę odegrała właśnie praca Martyny – Ki no nagare (150 × 240 cm), wykonana na naturalnej jucie z wełny i akrylu. Obraz umieszczono na przesuwnym panelu, który zasłania telewizor; dzięki temu sztuka staje się częścią codzienności, a nie zdystansowanym dziełem na ścianę.

Współpraca nad Ki no nagare zaczęła się od rozmowy o kierunku i inspiracjach z architektem wnętrz Pawłem Łęczyckim. W procesie pojawił się motyw japońskiego drzewa – kuszący, ale też niebezpieczny, bo łatwo wpaść w dekoracyjny banał. Efekt jest sensualny i symboliczny. Unika dosłowności, której obawiała się Martyna.
Teraz to dzieło jest jej dumą i przedstawia tę piękną technikę nowym odbiorcom.

Punch needle kobieta stoi przy swojej pracy z obrazem drzewa

Punch needle jako codzienna forma uważności

Powrót punch needle wiąże się nie tylko z modą na rękodzieło, lecz także z potrzebą wyciszenia. Zarówno dla odbiorcy, jak i dla rzemieślnika. Ręczny, powtarzalny ruch działa jak reset dla głowy, a powstający relief ma w sobie błogą miękkość.

Ta technika naturalnie wciąga w stan skupienia podobny do medytacji, bo opiera się na powtarzalnym ruchu igły, ścieg po ściegu. Dzięki temu łatwiej wyciszyć głowę i oderwać się od natłoku myśli, albo wręcz przeciwnie, spokojnie skupić się na czymś, co wymaga zauważenia i przemyślenia. To prosty sposób, żeby wrócić do „tu i teraz” i na chwilę odciąć się od presji dnia, bodźców i ekranów

mówi projektantka.

Punch needle przykłady prac

Psychologiczny aspekt tworzenia sztuki własnymi rękoma jest bardzo istotny. Są w niej zapisane emocje. Kolor, faktura i kształt stają się językiem, gdy słowa nie przychodzą łatwo. Równolegle pojawia się bardzo konkretne poczucie sprawczości: postęp widać od razu, a każdy kolejny fragment pracy przybliża do efektu. To daje satysfakcję rzadką w codzienności, gdzie na rezultat często czeka się długo.
Punch needle zostawia również przestrzeń na niedoskonałość. Nie wymaga „bezbłędnej ręki” ani kontroli każdego ruchu; dopuszcza eksperyment i oswaja pomyłkę jako element procesu. Z tego powodu technika bywa zaskakująco dostępna także dla osób, które nie uważają się za uzdolnione manualnie. Pozwala zapomnieć o obowiązkach, wrócić do siebie i zrobić coś wyłącznie dla przyjemności. Bez zważania na perfekcję. To piękne antidotum na niepokój związany z tempem zmian współczesnego świata.

Zdjęcia: materiały prasowe Siena Paloma, Paweł Łęczycki Modeko Studio (zdjęcie z drzewem)