Placemaking, miastotwórczość, urbanistyka. Co je różni?
Jak tworzy się współcześnie miasta? Czym jest miastotwórczość? Oddajemy głos pracowni BBGK Architekci, która specjalizuje się w masterplanach, czyli kompleksowo zaprojektowanych fragmentach miast.
4
Jak ma się miastotwórczość do placemakingu i – szerzej – do urbanistyki? Na łamach portalu Dezeen – jednego z najważniejszych międzynarodowych serwisów poświęconych architekturze – jakiś czas temu ukazał się szeroko komentowany felieton Reiniera de Graafa, architekta i partnera w pracowni OMA, zatytułowany prowokacyjnie I have a confession to make: I have no idea what placemaking is. Tekst szybko stał się jednym z najchętniej czytanych materiałów portalu. Autor zwracał uwagę, że pojęcie placemaking jeszcze do niedawna było traktowane jak językowy błąd, mimo to zrobiło zawrotną karierę w dyskursie instytucjonalnym, inwestorskim i medialnym.
„To słowo nie znajduje się w żadnym słowniku języka angielskiego” – pisał, dodając, że im częściej je słyszy, tym mniej jest w stanie je zrozumieć. De Graaf kwestionował sens promowania tej koncepcji bez jasnego określenia, czym właściwie jest i dlaczego miałaby być potrzebna.
W polskich realiach podobną funkcję pełni dziś termin „miastotwórczość”. W ostatnich latach zadomowił się on w języku samorządów, organizacji pozarządowych, środowiska akademickiego, mediów oraz architektów. Jego definicja nie jest jednak jednoznaczna, a wielość podmiotów, które się nim posługują, sugeruje raczej jego interdyscyplinarny i wielowymiarowy charakter. Pojawia się więc pytanie, czym „miastotwórczość” różni się od klasycznie rozumianej urbanistyki i co właściwie wnosi do myślenia o współczesnym mieście.
Jak tłumaczy Konrad Grabowiecki, architekt i urbanista oraz jeden z założycieli pracowni BBGK Architekci, w ich rozumieniu miastotwórczość oznacza przywracanie miasta człowiekowi – projektowanie przestrzeni, w których to mieszkańcy stają się podmiotem. Pracownia specjalizuje się w masterplanach, czyli kompleksowo zaprojektowanych fragmentach miast, które architekci określają mianem „miejsc w mieście”. Grabowiecki podkreśla, że potrzeba takiego podejścia wynika z dynamicznych przemian społecznych, politycznych i technologicznych, których areną stały się współczesne miasta. Jak zauważa:
Współcześnie miasta są wyzwaniem i jest to wyzwanie na wielu płaszczyznach. Coraz większy procent globalnej populacji mieszka w miastach, co stawia przed nami szereg wyzwań planistycznych, społecznych i środowiskowych.
W tym sensie miastotwórczość wykracza poza materialne projektowanie przestrzeni. Kładzie nacisk na jej wymiar społeczny i sposób, w jaki jest ona użytkowana i „odgrywana” przez mieszkańców. Wojciech Kotecki, współzałożyciel BBGK Architekci, wskazuje, że takie podejście prowadzi do tworzenia miejsc, wokół których naturalnie formują się lokalne wspólnoty. Architektura i urbanistyka stają się wówczas ramą dla relacji i aktywności społecznych, a nie celem samym w sobie.
Architekci BBGK odwołują się przy tym do myśli Jana Gehla, duńskiego urbanisty i badacza przestrzeni miejskich, współtwórcy transformacji Kopenhagi. Jego znana teza, że „my kształtujemy miasta, a one kształtują nas”, podkreśla znaczenie fizycznych warunków sprzyjających relacjom międzyludzkim. Gehl wskazywał na wagę zwartej, kompaktowej struktury miasta, systemu przestrzeni publicznych oraz zróżnicowanego programu funkcjonalnego. Dziś, w obliczu kryzysu klimatycznego, te cechy nabierają znaczenia nie tylko społecznego, ale również środowiskowego.
BBGK Architekci zauważają
Zdaniem pracowni BBGK Architekci w Polsce można obecnie obserwować wyraźny zwrot ku idei miejskości. Jak zauważa Wojciech Kotecki, mieszkańcy coraz częściej postrzegają ją jako realną wartość wpływającą na jakość życia. Jeszcze niedawno symbolem komfortu było ogrodzone osiedle na peryferiach, dziś luksusem staje się bycie w mieście i blisko miejskiego życia – możliwość spotkań na placach, spacerów ulicami z zielenią i usługami w parterach czy załatwiania codziennych spraw w przyjaznym otoczeniu.



Tę zmianę dobrze ilustruje realizowany obecnie przez BBGK Architekci wielofunkcyjny kompleks NOHO ONE na terenie dawnej fabryki Polfy na warszawskiej Woli. Pięciohektarowa, poprzemysłowa działka położona w centrum dynamicznie przekształcającej się dzielnicy ma zostać przekształcona w nowy fragment miasta. Projekt zakłada powstanie otwartego kwartału z siecią ulic, rozległym placem miejskim o wymiarach 130 × 45 metrów oraz zielonymi skwerami. Już na etapie planowania zadbano o to, by układ urbanistyczny uzupełniał istniejącą strukturę i przedłużał okoliczne ciągi piesze, „zszywając” miejską tkankę Woli. Jak podkreśla Kotecki:
Masterplan NOHO ONE został pomyślany jako fragment miasta z systemem zróżnicowanych przestrzeni publicznych – miejsc, przez które można płynnie przechodzić, zanurzając się w pełni doświadczenia bycia w mieście.
Inspiracją pozostaje tu tradycyjna urbanistyka europejskich miast – z ich pierzejami ulic, placami i aktywnymi parterami. Ulice NOHO ONE zaprojektowano jako reprezentacyjne przestrzenie miejskie, z lokalami usługowymi w parterach, apartamentami powyżej oraz penthouse’ami z tarasami na najwyższych kondygnacjach, układającymi się w wielopoziomową kompozycję podniebnych ogrodów.


Podobne zasady przyświecały architektom przy opracowaniu masterplanu Nowego Portu w Bydgoszczy oraz Modern Mokotów w Warszawie – projektów, które dotyczą rewaloryzacji terenów poprzemysłowych i monofunkcyjnych. W obu przypadkach kluczowe było wprowadzenie zróżnicowania funkcjonalnego, przywrócenie przestrzeni publicznych i powiązań pieszych oraz stworzenie warunków sprzyjających codziennemu, lokalnemu życiu.
Ilustracje: serwis prasowy BBGK Architekci



