Natalia Klara Marczewska: „Design stał się częścią mojego życia”
Na środku Wisły stanęła rzeźba. Natalia Klara Marczewska na miejsce obrony swojej pracy dyplomowej wybrała wyspę Poniatówkę. Z warszawskiego mostu widać było półkolisty obiekt przypominający namiot, szałas albo igloo.
5
Natalia Klara Marczewska, dziennikarka Design Doc, prywatnie moja córka, zgotowała warszawskim miłośnikom sztuki niespodziankę. Przejeżdżający i przechodzący Mostem Poniatowskiego w Warszawie mogli przez dwa czerwcowe dni oglądać na środku Wisły, na piaszczystej wyspie nazywanej Poniatówka, półkulistą konstrukcję – przypominającą kształtem szałas, namiot lub igloo – pokrytą różnobarwnymi drewnianymi płytami – fragmentami PRL-owskich meblościanek.
Przechodnie mogli myśleć, że ktoś postanowił zamieszkać na wyspie. Tymczasem nie była to próba zasiedlenia Poniatówki, lecz wydarzenie artystyczne. Natalia Klara Marczewska na środku rzeki broniła pracy dyplomowej wieńczącej jej studia na Wydziale Rzeźby Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Ów obiekt widoczny z mostu to część pracy magisterskiej zatytułowana „Matecznik”, przygotowana pod opieką dr. Pawła Mysery.
Druga część dyplomu – aneks „dobre wnętrze”, prezentowany na łodzi Dar Mazowsza, zacumowanej przy wyspie, powstał pod okiem promotorki dr hab. Małgorzaty Gurowskiej, a praca teoretyczna pod kierunkiem prof. dr hab Katarzyny Chrudzimskiej-Uhery. Recenzentem całej pracy był dr hab. Stanisław Brach, a obronę prowadził Dziekan Wydziału Rzeźby prof. Maciej Aleksandrowicz. Wzięli w niej udział pracownicy naukowi ASP, studenci oraz grono zaproszone przez studentkę.
Uczestnicy wydarzenia przypłynęli na Poniatówkę łodziami drewnianymi: Klarowną, sterowaną przez Honoratę Kożuchowską, Szkutą Romantyczną Przemysława Dziubłowskiego oraz Mieszkiem, za sterem którego stanął Jacek Marczewski, ojciec bohaterki tego czerwcowego popołudnia.
Natalia Klara Marczewska, mgr sztuki
Natalia Klara Marczewska uzyskała tytuł magistra, a Warszawiacy jeszcze przez dobę po obronie mogli oglądać z Mostu Poniatowskiego artystyczną instalację. „Matecznik” w czasie obrony, odbywającej się w upalny dzień, sprawdził się jako schronienie przed słońcem. Goście, w naturalny sposób szukali w nim cienia, siadali w kręgu, blisko ścian, gromadzili się jak wspólnota dookoła ogniska.
Dwóch śmiałków, żeby obejrzeć „Matecznik” z bliska, przypłynęło wpław z praskiego brzegu rzeki, czego nie pochwalamy, bo nie było to bezpieczne, ale rozumiemy zainteresowanie obiektem.
Autorka o swojej pracy
Praca dyplomowa, jak twierdzi Natalia Klara Marczewska, powstała „z potrzeby zbadania relacji człowieka z przedmiotem. W moim dyplomie badam temat rzeczy jako materii, która nas otacza” – autorka pisze we Wstępie.
Młoda artystka dorastała w domu, w którym design zawsze odgrywał ważną rolę, ze względu na moją pracę najpierw w „Domu & Wnętrzu”, następnie w „Dobrym Wnętrzu”, a obecnie w portalu Design Doc.
„Chcąc nie chcąc, design stał się również ogromną częścią mojego życia, jeździłam na festiwale, przeglądałam wszystkie wydania magazynu Mamy. Myślę, że to naturalna kolej rzeczy, w końcu musiałam wykorzystać meble w swojej twórczości” – wyjaśnia Natalia Klara Marczewska w cytowanych fragmentach pracy teoretycznej.
„Na pomysł tematu pracy dyplomowej wpadłam stojąc pośrodku osiedla z wielkiej płyty, patrząc ludziom w okna. […] Lubię patrzeć ludziom w okna, cieszę się, kiedy mogę zajrzeć komuś do głowy. Jestem silnie przekonana, że nasze mieszkania, domy, pokoje są pewnego rodzaju wizualizacją, scenografią naszego umysłu”.
Tytuł pracy teoretycznej, Dać się widzieć, przyszedł autorce, gdy wertowała słownik języka polskiego pod redakcją Witolda Doroszewskiego.




„Mam wrażenie, że to sformułowanie uderza gdzieś głęboko – nie tylko opowiada o naszych podstawowych potrzebach jako istoty społecznej, ale też o sensie pracy twórczej. Przecież my tylko dajemy się widzieć. To samo robimy z naszymi schronieniami, kiedy jesteśmy już pewni ich konstrukcji – podłoga nie skrzypi, z dachu nie kapie – zabieramy się za tworzenie. Tworzymy przestrzeń, która jest nasza, a może jest nami samymi, a potem zapraszamy do siebie innych, pokazując kim jesteśmy.
Różnorodność zagospodarowania tej samej lub bardzo zbliżonej do siebie przestrzeni skłoniła mnie do zgłębienia tematu antropologii rzeczy i fenomenu mieszkania. Jak dokładnie przedmioty wpływają na nasze samopoczucie? Dlaczego mamy potrzebę gromadzenia rzeczy?
Obszarem moich badań stał się dom. Pojęcie, które ciągnie się za nami całe życie, tęsknimy za nim, uciekamy z niego – tworzymy własny od zera, czasem więcej niż raz, wijemy gniazdo, które w pewnym momencie staje się tak unikatowe jak odcisk palca. Im dłużej żyjemy w jakiejś przestrzeni tym bardziej obrasta ona w przedmioty, jak grzybnia, rośnie, aż będziemy usatysfakcjonowani. Niektórzy nigdy nie przestają gromadzić”.
Część teoretyczna idealnie współgra zarówno z „Matecznikiem”, jak i pracą która stanowi aneks. Tak Natalia Klara Marczewska tłumaczy ideę aneksu „dobre wnętrze”: „Główną pracę dyplomową opieram na budowaniu domu, na tej części życia, z którą jesteśmy całkowicie opatrzeni. Chciałam zderzyć to z niematerialnym światem wspomnień i w ten sposób powstało dobre wnętrze.
Będąc daleko od domu, jesteśmy w stanie przywołać jego obraz – lekko zdeformowany, nie ze wszystkimi szczegółami i przepełniony uczuciem. To, co widzimy, często powiązane jest z konkretnymi wydarzeniami z życia. Są to obrazy trwale zapisane w naszej głowie, eteryczne, nie do uchwycenia. Te pomieszczenia większość z nas odtwarza niedokładnie, a ja mam na to ciekawe ćwiczenie.
Proponuję, by każdy wyobraził sobie swój dom, nie ważne który, a następnie spisał na kartce wszystko, o czym pamięta, że znajdowało się w tej przestrzeni. Z jakiegoś powodu to te przedmioty najmocniej siedzą nam w głowie, a prawdopodobnie nawet nie zdajemy sobie sprawy, że są tak istotne w budowaniu obrazu naszego domu.
W ramach tego ćwiczenia, w moim przypadku, powstały ilustracje dziurkowane. Podczas pracy nie patrzyłam na zdjęcia, nie byłam w miejscu, które akurat odwzorowywałam. Okazało się, że perspektywa nie jest dla mnie aż tak istotna, a rzeczy, o których myślałam, że są dla mnie ważne, nie trafiły na kartkę. Nie pamiętałam o nich”.




Artystka uczyniła jedną ze starych peerelowskich szafek ekspozytorem. W szufladach zamontowała podświetlone szklane tafle, na których ułożyła prace wykonane na papierze. Papier, jak podkreśla Natalka Klara Marczewska, to uniwersalne medium, na którym zapisujemy myśli, listy zakupów, to na nim drukowane są najważniejsze dokumenty. Znajduje się w każdym domu. Na papierze utrwalamy wspomnienia. Natalia nie narysowała wspomnień kreską. Obrazy stworzyła, nakłuwając kartki papieru.
„Ażurowa struktura mojego rysunku zaczęła przypominać domowe serwety i firanki. Sama czynność siedzenia z deseczką i przekłuwania kartki igłą graficzną kojarzyła mi się z rękodzielnictwem, sztuką ludową, którą jeszcze można znaleźć w polskich domach” – wyjaśnia autorka.
Podczas obrony praca „dobre wnętrze” nie stanęła wewnątrz „Matecznika”, lecz w kabinie drewnianej wiślanej łodzi. Statek, łódka, okręt dla wielu osób są domem lub jego namiastką.
Każda z części dyplomu, który obroniła Natalia Klara Marczewska, skłania odbiorcę do zastanowienia się nad jego własnym stosunkiem do domu, zamieszkiwania, przedmiotów. Pobudza refleksje nad współczesnością i każe wrócić do ważnych życiowych momentów – związanych z domem i bliskimi – które odcisnęły piętno na osobowości. Jak lustro pozwala przejrzeć się i dostrzec to, co istotne, co jak bagaż niesiemy ze sobą przez całe życie.
Zdjęcia: Jacek Marczewski



