Czy światu są potrzebne kolejne kapcie?
Kinga Chmielarz-Hulak z Hop Design odpowiada na trudne pytania: o nadprodukcję rzeczy oraz o to, dlaczego marka słynąca ze współpracy z lokalnymi rzemieślnikami produkuje kapcie w Nepalu.
4
Franek Tchórzewski: W sprzedaży jest mnóstwo różnego rodzaju kapci, do wyboru do koloru, od tanich, syntetycznych modeli po bambosze w fantazyjnych kształtach i barwach. Skąd pomysł, by tworzyć kolejny produkt w tej kategorii? Czy naprawdę jest na rynku jeszcze miejsce na nowe kapcie? Czy warto wytwarzać kolejną rzecz?
Kinga Chmielarz-Hulak: To prawda, rynek jest przepełniony tanimi kapciami, często zaprojektowanymi tak, by przyciągały wzrok, ale niekoniecznie, by dobrze służyły dłużej niż przez sezon. Oczywiście są również bardzo dobrze wykonane kapcie skórzane czy wełniane, na przykład z Podhala, ale estetycznie reprezentują zupełnie inny styl niż ten, w którym ja się odnajduję, a także wielu naszych klientów. Właśnie w tym chaosie zobaczyliśmy przestrzeń na coś zupełnie innego.
W erze ultrafastfashion, zalewu rynku nietrwałymi rzeczami zdecydowaliśmy się na przeciwny kierunek. Budujemy markę na przekonaniu, że trwałość jest równie ważna, jak estetyka. Nasze kapcie nie mają być kolejną opcją kolorystyczną na półce, tylko alternatywą dla nadprodukcji, jedną dobrze wykonaną parą zamiast pięciu, które szybko trafią do kosza. To podejście naprawdę ogranicza zbędną konsumpcję, a tym samym odciąża środowisko. Wierzę, że świadome projektowanie i świadome kupowanie to dziś najlepsza odpowiedź na tempo współczesnego świata. Jeśli możemy stworzyć produkt, który jest wygodny, naturalny i trwały, to nie dokładamy kolejnych kapci do rynku. My po prostu proponujemy inną filozofię.

Dlaczego wybraliście takie, a nie inne, materiały?
Wybór materiałów był dla nas kluczowy, bo od początku chcieliśmy stworzyć kapcie, które nie są sezonowym gadżetem, tylko produktem, który klient pokocha i zostanie z nim na długie lata. Wełna nowozelandzka daje nam tę pewność. To włókno o bardzo stabilnych parametrach, które zachowuje sprężystość i miękkość nawet przy codziennym użytkowaniu. Wełna jest naturalnie oddychająca, reguluje temperaturę i utrzymuje suchy mikroklimat stopy, dlatego doskonale sprawdza się w naszym klimacie. Dodatkowo to materiał ekologiczny, biodegradowalny i pozyskiwany w sposób etyczny, co było dla nas równie istotne, jak jego właściwości techniczne.
Drugą ważną decyzją był wybór skórzanej podeszwy. Zrezygnowaliśmy z tworzyw sztucznych, bo skóra lepiej pracuje z podłożem i pozwala stopie poruszać się w naturalny sposób. Dzięki niej kapcie dopasowują się do użytkownika, zamiast narzucać sztywną formę. Skóra jest też wyjątkowo trwała. Z czasem nabiera charakteru i nie traci funkcjonalności. Dla mnie to połączenie tradycyjnego rzemiosła z nowoczesnym podejściem do projektowania. Materiały mają służyć długo, starzeć się szlachetnie i zapewniać codzienny komfort bez kompromisów.

Hop Design od lat słynie z tego, że produkuje w Polsce, współpracując z lokalnymi wytwórcami. Co sprawiło, że w przypadku kapci zdecydowaliście się zatrudnić rzemieślników w Nepalu, tak odległym miejscu o zupełnie innej tradycji?
Faktycznie, Hop Design, marka którą współtworzę z Konradem Hulakiem, od lat kojarzy się z lokalną produkcją w Polsce i to jest fundament, którego nie zamierzamy zmieniać. Dlatego decyzja o współpracy z rzemieślnikami w Nepalu nie była dla nas oczywista ani szybka. Zależało nam tym, by zrobić to w sposób etyczny, transparentny i zgodny z wartościami marki. Kapcie, nad którymi pracowaliśmy, wymagają umiejętności filcowania wełny na poziomie, który w Polsce praktycznie nie istnieje. To tradycja głęboko zakorzeniona w Himalajach, rozwijana przez pokolenia. Tamtejsi rzemieślnicy potrafią osiągnąć gęstość, trwałość i elastyczność filcu, której nie bylibyśmy w stanie powtórzyć lokalnie bez utraty jakości.
Nie chodziło więc o przeniesienie produkcji, ale o współpracę z ludźmi, którzy tę technikę naprawdę rozumieją. Pracujemy z małą, rodzinną manufakturą, w której każdy etap wykonywany jest ręcznie, a nie na maszynie. Warunki pracy, wynagrodzenia i transparentność były dla nas równie ważne, jak efekt końcowy. Nasze produkty wciąż powstają głównie w Polsce. To nasza tożsamość. Ale tam, gdzie tradycyjna wiedza i rzemiosło są niezastąpione, wolimy zaufać specjalistom, zamiast udawać, że potrafimy odtworzyć ich kunszt u siebie. Dla mnie to nie odejście od idei marki, tylko poszerzenie jej o autentyczne, globalne rzemiosło.

Wasze kapcie mają bardzo charakterystyczny, oszczędny krój i są w wyrazistych kolorach. Dlaczego, projektując je, podążyliście w takim kierunku? Co było punktem wyjścia przy tworzeniu formy i doborze barw?
Chcieliśmy, żeby te kapcie były przede wszystkim naturalnym przedłużeniem stopy. Lekkie, miękkie i niemal niewyczuwalne. Dlatego kształt jest tak prosty i bliski filozofii barefoot: niczego nie usztywniamy, nie wymuszamy konkretnego ustawienia, nie dodajemy zbędnych elementów. Stopa ma pracować swobodnie, a użytkownik ma czuć się tak komfortowo, jakby chodził boso, tylko z dodatkową warstwą ciepła i ochrony.
Jeśli chodzi o kolorystykę, zależało mi na połączeniu funkcjonalności z estetyką, która dobrze wpisuje się we współczesne wnętrza i codzienny styl życia. Sięgnęliśmy po kolory modne, ale nie krzykliwe, takie, które potrafią nadać charakteru, a jednocześnie pozostają ponadczasowe. Naturalna wełna pięknie przyjmuje barwniki, więc mogliśmy pozwolić sobie na odcienie, które są wyraziste, ale wciąż harmonijne. To wypadkowa komfortu, rzemiosła i świadomego designu.
Zdjęcia: serwis prasowy Hop Design
