top
Wydarzenia:

Janina Myronova: Chciałabym, żeby wszyscy byli szczęśliwi

Janina Myronova mówi o ręcznie malowanych ceramicznych rzeźbach, rodzinnym Doniecku, Wrocławiu, gdzie studiowała, międzynarodowej karierze, fascynacji sztuką ludową i trudnych tematach na wesoło.

6
Janina Myronova przy pracy w swojej pracowni, kobieta tworzy ceramiczną rzeźbę
Janina Myronova / Dzikie Studio, serwis prasowy Janiny Myronovej

designdoc: Pochodzi pani z Doniecka i jest pani absolwentką Lwowskiej Narodowej Akademii Sztuki. Co skłoniło panią do studiowania we Wrocławiu?

Janina Myronova: Dziesięć lat temu przyjechałam do Wrocławia na dwa miesiące w ramach wymiany studenckiej. Już wtedy wiedziałam, że chcę wrócić i kontynuować naukę w Polsce. W 2012 roku dostałam się na studia magisterskie w tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych.

designdoc: Po studiach była pani związana z Instytutem Designu w Kielcach. Jak tam pani trafiła i czym się zajmowała?

Janina Myronova: Instytut Designu chciał zatrudnić absolwenta naszej uczelni właśnie wtedy, gdy broniłam pracę magisterską. Dostałam pracę w dniu obrony. Bardzo ucieszyłam się, że mogę zostać w Polsce i pracować w swoim zawodzie. W Kielcach projektowałam, prowadziłam warsztaty, organizowałam wystawy. Zajmowałam się wszystkim, co wiązało się z ceramiką. W Instytucie Designu spędziłam blisko dwa lata i bardzo mi się tam podobało, ale chciałam zdobywać kolejne doświadczenia i ruszyć dalej.

designdoc: To wszystko jeszcze przed studiami doktoranckimi?

Janina Myronova: Tak. Któregoś dnia znajomy zapytał mnie: „dlaczego nie robisz doktoratu”? Stwierdziłam wtedy: „właściwie dlaczego nie”. Aplikowałam na studia doktoranckie w 2015 roku i dostałam się za pierwszym razem. W trakcie ich trwania i już po obronie pracowałam na uczelni jako adiunkt.

Janina Myronova - kolorowe rzeźby ceramiczne na postumentach

designdoc: Wróćmy do początków pani artystycznej drogi. Jak to się stało, że wybrała pani ceramikę?

Janina Myronova: Gdy mieszkałam jeszcze w Doniecku, tańczyłam, śpiewałam, grałam na gitarze, malowałam, rysowałam. W pewnym momencie mój nauczyciel stwierdził, że powinnam się określić, zdecydować, w jakim kierunku chcę się rozwijać. Wybrałam sztuki plastyczne. Przed egzaminem do liceum plastycznego dał mi kawałek gliny. Ulepiłam z niej kobietę. Stwierdził, że czuję formę, więc w liceum wybrałam specjalizację ceramiczną. Studia były naturalną konsekwencją tej decyzji. Mogłam zdawać na akademię w Kijowie lub we Lwowie. Wybrałam Lwów, bo tamtejszy wydział ceramiki jest najlepszy. Mama namawiała mnie na Kijów, bo bliżej domu i uczyły się tam moje siostry. Jedna z nich śpiewa, druga szyje ubrania. Tata skłaniał się ku lwowskiej akademii, bo „bliżej Polski”. Rodzice nie są artystami, ale zawsze nas dobrze rozumieli i wspierali w artystycznych dążeniach. Z Doniecka na uczelnię we Lwowie jechałam pociągiem 24 godziny!

designdoc: Wypracowała pani własny, niepowtarzalny styl. Każdy, kto zobaczy pani prace od razu wie, że autorką jest Janina Myronova. Jak się do tego dochodzi?

Janina Myronova: To proces. W moim przypadku zaczął się już we Lwowie. Pierwsze wyznaczniki stylu można było dostrzec w pracach malarskich, z czasem także w rzeźbiarskich. Wątki się przeplatały. Moją pracę magisterską na temat akceptacji własnego ciała, „Doskonałość niedoskonałości”, stanowiły 23 figury. Postaci miały trzy ręce, ucięte nogi, dwie głowy, charakterystyczne nosy szersze u góry, węższe u dołu, pulchne ręce i nogi. Już wówczas zaczęłam pracować też nad stroną graficzną rzeźb. Najpierw nakładałam kalki ceramiczne, teraz już wszystkie rzeźby maluję ręcznie.

 

Ceramiczne rzeźby na półce i postumentach

designdoc: W Pani rzeźbach dostrzec można fascynacje sztuką ludową, sztuką naiwną, reminiscencje z dzieciństwa. Co panią najbardziej inspirowało, do czego pani wracała?

Janina Myronova: Postacie, które rzeźbię mają czerwone policzki, jak dzieci na balach przebierańców, na zabawach sylwestrowych z Dziadkiem Mrozem i Śnieżynką. Czarne kontury mogą budzić skojarzenia z matrioszką. Gdy przyjechałam na studia do Lwowa zaczęłam interesować się sztuką ludową, ubierałam się na ludowo, słuchałam folkowej muzyki, jeździłam na festiwale muzyki ludowej w Polsce i na Ukrainie. Nadal mnie to fascynuje i znajduje odzwierciedlenie w moich pracach. W figurach, które tworzę widać ślady podróży. Mają azjatyckie rysy, skośne oczy, bo dużo podróżowałam do Azji.

designdoc: Obecnie skupia się pani przede wszystkim na działaniach artystycznych. W zasadzie nie zajmuje się pani ceramiką użytkową. Czy tak było od początku?

Janina Myronova: Designem, wykorzystaniem technik rzemieślniczych w pracy z porcelaną, zajmowałam się bardziej przed studiami doktoranckimi. W czasie robienia doktoratu doszłam do wniosku, że bardziej interesuje mnie połączenie form rzeźbiarskich z rysunkiem, co odzwierciedlał też temat mojej pracy „Ale heca! Żart czy powaga w dialogu pomiędzy figurą, a rysunkiem”. Stworzyłam kilka grup rzeźb: koreańską, grecką, małe rzeźby i tzw. szkło plus czyli prace, w których szkło jest połączone z porcelaną i dekorowane. W czasie studiów doktoranckich byłam na Erasmusie w Niemczech, w Halle. Tam po raz pierwszy pracowałam ze szkłem. Chciałam móc dekorować szkło tak, jak dekoruję ceramikę. Stosowałam dwie metody: nakładania kalki i malowania na szkle farbą ceramiczną naszkliwną. W tej technice powstało kilka prac. W tej chwili skupiam się na dużych rzeźbach ceramicznych ręcznie malowanych. Ceramika użytkowa nadal mnie interesuje, ale brakuje mi czasu i bodźca, by się nią zajmować. Być może, gdyby jakaś fabryka chciała ze mną współpracować, rozwijałabym się także w tym kierunku. Musiałyby to jednak być projekty artystyczno-użytkowe, obiekty łączące sztukę i wzornictwo przemysłowego, a nie czysto użytkowe.

Ceramiczna rzeźna we wnętrzu i palma w ceramicznej donicy

designdoc: Pani prace są kolorowe, czuje się w nich dużą dawkę energii. Jest w nich radość, ale nie są nie do końca wesołe. Co chce pani za ich pośrednictwem przekazać odbiorcom?

Janina Myronova: Chciałabym, żeby wszyscy byli szczęśliwi, żeby moje rzeźby rozweselały. Gdy w Danii pracowałam w parku, ludzie podchodzili do mnie i mówili, że gdy patrzą na nie od razu czują radość i nie mogą od nich odejść. Ale w moich pracach podejmuję też trudne tematy takie jak samotność, samotne macierzyństwo, brak akceptacji. Życiowe problemy ukazuję jednak z uśmiechem.

designdoc: Gdzie widzi pani miejsce dla swoich prac? W przestrzeniach publicznych czy prywatnych?

Janina Myronova: Obecnie najbardziej interesują mnie duże formy w przestrzeniach publicznych. Zależy mi na tym, by moje prace mogło obejrzeć jak najwięcej osób. Z kolei w przestrzeniach prywatnych odbiorca ma intymny kontakt z rzeźbą, może ją wziąć do ręki, obrócić, obejrzeć z każdej strony.

designdoc: Ma pani teraz bardzo dobry czas, dużo pracuje, dużo wyjeżdża. A co będzie robiła Janina Myronova za dziesięć lat? Gdzie wtedy będzie?

Janina Myronova: W 2011 roku byłam jeszcze we Lwowie i marzyłam, by studiować we Wrocławiu. Minęło dziesięć lat i nie tylko uczyłam się tam, ale także uczyłam innych. Chciałabym, by za kolejną dekadę moje pracy były w kolekcjach wielu muzeów. Zależy mi na tym, by zwiedzić wiele miejsc, jak najwięcej zobaczyć, doświadczyć, ale też jak najwięcej pokazać innym za pośrednictwem moich prac.

Grupa ceramicznych rzeźb

designdoc: W sierpniu była pani na rezydencji w Kunstlerhaus Neumunster w Niemczech, we wrześniu w Hiszpanii w Taller Escuela Ceramica de Muel i na festiwalu Festival of Contemporary Ceramics Cerco. Pani plany na najbliższą przyszłość?

Janina Myronova: Właśnie wróciłam z Niemiec z Międzynarodowego Sympozjum Intonation w Deidesheim, niebawem jadę na Węgry na Międzynarodowe Sympozjum Ceramiczne Kecskemet, a w grudniu do Izraela na Międzynarodowe Sympozjum Ceramiczne Givat Haviva. Od listopada do lutego 2022 moje prace będą prezentowane na Międzynarodowym Ceramicznym Biennale Jingdezhen w Chinach. Obecnie moje rzeźby są prezentowane na wystawie konkursowej „Nagroda Majoliki za Współczesną Ceramikę” Ikony Majoliki 2021 w Karlsruhe w Niemczech, która potrwa do stycznia 2022 roku.

designdoc: Gratulujemy tak dużego zainteresowania pani twórczością za granicą i czekamy na wystawy w Polsce.

Janina Myronova

Janina Myronova, doktor sztuki, jest absolwentką Wydziału Ceramiki i Szkła Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu oraz Narodowej Akademii Sztuk Pięknych we Lwowie. Prace artystki prezentowane były na ponad 100 ekspozycjach zbiorowych oraz kilkunastu wystawach indywidualnych. Janina Myronova jest laureatką wielu konkursów, członkinią IAC International Academy of Ceramics, UNESCO i międzynarodowego towarzystwa Artaxis. Rzeźby Janiny Myronovej wystawiane są w galeriach polskich i zagranicznych, głównie w Europie i Azji. Znajdują się w kolekcjach stałych wielu muzeów sztuki i designu. Figuratywne obiekty jej autorstwa wykonane są z ceramiki ręcznie malowanej. Artystka operuje skalą, formą, kolorem. Jej rzeźby, radosne w wyrazie, podejmują trudne tematy związane z kondycją człowieka we współczesnym świecie.