top
Wydarzenia:

Janina Myronova: „Staram się skupiać na pozytywnych przekazach”

Z Janiną Myronovą, światowej sławy artystką pochodzącą z Ukrainy, obecnie pracującą głównie w USA, rozmawiamy podczas jej rezydencji w Uroczysku Siedmiu Stawów, tuż przed wernisażem wystawy poplenerowej w Fine Art Gallery Art of Ceramics.

5
Janina Myronova
Janina Myronova podczas rezydencji w Uroczysku Siedmiu Stawów, fot. Jacek Marczewski

Janina Myronova przez ostatnie cztery lata niemal nieustannie przebywała na artystycznych rezydencjach. Tworzyła w Stanach Zjednoczonych – w Minneapolis, Montanie i Filadelfii. Teraz, na czas letniej rezydencji w Uroczysku Siedmiu Stawów, na chwilę wróciła do Polski, gdzie wcześniej studiowała, a następnie pracowała m.in. na macierzystej uczelni – Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusz Gepperta we Wrocławiu.

Janina Myronova opowiada o codzienności artystki nomadki, ceramice jako osobistym języku, doświadczeniach z uczelni amerykańskich, a także o tym, jak to jest być twórczynią z kraju objętego wojną.

Wywiad z Janiną Myronovą Iwona Ławecka-Marczewska przeprowadziła podczas trwania rezydencji, w zamku w Goli Dzierżoniowskiej.

Janina Myronova - kobieta tworzy obiekt ceramiczny

Iwona Ławecka-Marczewska: Ostatnio rozmawiałyśmy w 2021 roku. Mówiłaś wtedy, że marzysz, by twoje prace trafiły do wielu muzeów i że chcesz dużo podróżować. Marzenia się spełniają. Nieprawdaż?

Janina Myronova: Cztery ostatnie lata były najbardziej intensywne w moim życiu artystycznym. Od 2020 roku praktycznie nieustannie jestem na rezydencjach – z jednej od razu przejeżdżam do kolejnej. Zaczęło się od Europy, potem pojawiły się możliwości w USA. Udało mi się dostać na najbardziej prestiżową rezydencję ceramiczną w Stanach – Archie Bray Foundation w Montanie. To miejsce ma ogromne znaczenie dla świata ceramiki.

Za pierwszym razem się nie dostałam, ale spróbowałam ponownie, opisując, co przez rok zrobiłam. I powiodło się. Równolegle zostałam wybrana do programu McKnight Residency w Minneapolis. Co roku zapraszają tam tylko czterech artystów. Wspierają finansowo, a na koniec organizują wspólną wystawę objazdową. Dostałam się też do Anderson Ranch w Kolorado, ale musiałam zrezygnować, bo fizycznie nie dałabym rady uczestniczyć we wszystkich rezydencjach. Wybrałam najważniejsze miejsca.

Obecnie jesteś w Filadelfii. Opowiedz o tym.

The Clay Studio to centrum z pięćdziesięcioletnią tradycją. Rezydencja trwa trzy lata, co daje poczucie stabilności. Pracuję w gronie 12 osób wybranych w drodze bardzo trudnej selekcji. Mamy ogromne wsparcie – pomagają nam pisać granty, dzielą się informacjami o różnych możliwościach, z których możemy skorzystać. To bardzo intensywny czas. Pierwszy rok już minął, a kolejne dwa zapowiadają się równie dynamicznie.

Nad czym konkretnie teraz pracujesz?

Zaczęłam przygotowania do indywidualnej wystawy na lotnisku w Filadelfii. Dostałam jako przestrzeń wystawienniczą ogromną witrynę, w której chcę pokazać dużą instalację rzeźbiarską. Wszystko zaczęło się od spotkania z kuratorami lotnisk z całych Stanów Zjednoczonych, którzy odwiedzili naszą pracownię. Kuratorka z Filadelfii zaproponowała mi wystawę. Drugie ważne wydarzenie: moje prace z ekspozycji w Paris Gibson Square Museum w Montanie zostały wypożyczone przez Yellowstone Art Museum i będą prezentowane na indywidualnej wystawie w YAM. Po tym pokazie trafią do Polski, do Fine Art Gallery we Wrocławiu.

Jesteś artystką nomadką. Jak wygląda życie w takim rytmie?

Obecnie wreszcie mam swoje miejsce. Mieszkam dosłownie dwie minuty od pracowni. To daje poczucie stabilizacji. Ale bardzo dużo podróżuję jako artystka wizytująca. W Stanach uczelnie mają programy, które pozwalają zapraszać praktykujących artystów. Studenci mogą zobaczyć, jak wygląda życie zawodowe gości, zadać im pytania, popracować razem z nimi. Odwiedziłam m.in. University of Kansas, Ball State University, Kent State University, Utah State University, University of Central Florida, State University of New York at New Paltz. Mam zaplanowane wizyty w University of Northern Arizona, San Diego State University. Ciągle przychodzą nowe zaproszenia. Występuję też na wielu konferencjach. W kwietniu będę prelegentką na Alabama Clay Conference. To inspirujące i daje mi dużo energii.

A jak wyglądała Twoja rezydencja tutaj, w Uroczysku Siedmiu Stawów?

To mój czwarty pobyt w tym urokliwym Uroczysku, ale pierwszy w ramach rezydencji. Pracuję w Domku Ogrodnika – mam widok na zieleń, słucham śpiewu ptaków. Czuję się tu jak w domu. Tworzę kolekcję portretową, bo chcę pokazać emocje i uczucia związane z tym miejscem. Zaczęłam od rysunków, które powiesiłam w pracowni, jak tapetę. Prace powstałe podczas pobytu zostaną pokazane na mojej indywidualnej wystawie we Wrocławiu. [szczegółowe informacje o ekspozycji znaleźć można pod wywiadem – przyp. red.]

Czy miejsce, w którym tworzysz wpływa na Twoje prace?

Zdecydowanie. W Montanie dużo chodziłam pieszo. Nie ma tam transportu publicznego, a ja nie prowadzę auta. Chodzenie, patrzenie, kontakt z naturą – to wszystko wpływało na mnie. Wprowadziłam do prac więcej zieleni, nowe zwierzęta. Wcześniej były głównie psy i koty, teraz pojawiły się niedźwiedzie, wiewiórki, sarny.

Twoje rzeźby w większości są malowane. Co Ci daje kolor?

Forma zawsze była dla mnie istotna, ale kolor i rysunek ją dopełniają. Czasem mam poczucie, że forma staje się tłem dla malarskiej opowieści. Trudno mi zupełnie zrezygnować z malowania, ale myślę obecnie o seriach prac bardziej skoncentrowanych na formie, bardziej rzeźbiarskich.

Janina Myronova - kobieta pozuje z ceramicznymi rzeźbami

Osiągnęłaś już bardzo wiele. Co przed Tobą?

Cały czas skupiam się na rzeźbie unikatowej, ale najbardziej pociąga mnie sztuka w przestrzeni publicznej. Mam już dwie realizacje – jedna stanęła przy muzeum w Montanie, druga – w Starworks w Karolinie Północnej. Myślę też o swoich rysunkach – marzę, by trafiły na tkaniny, ubrania. Napisałam kiedyś do jednej polskiej firmy, ale dostałam odmowę. Może kiedyś jeszcze ktoś dostrzeże w tym potencjał.

Jak wojna w Ukrainie wpływa na Twoje życie i twórczość?

To temat, który cały czas ze mną jest. Moja mama mieszkała we Włoszech, ale wróciła do Ukrainy. Czasem dzwoni do mnie w nocy, bo nie może spać z powodu alarmów. To nieustanny niepokój. Zrobiłam jedną rzeźbę inspirowaną kobietami uciekającymi z dziećmi, ale staram się skupiać na pozytywnych przekazach. Uważam, że ludzie potrzebują dziś światła, nadziei. Chcę być osobą, która to daje.

Czy spotykasz się z oczekiwaniem, że jako artystka z Ukrainy powinnaś wypowiadać się na temat wojny?

Nie, nie czuję takiej presji. Każdy artysta reaguje inaczej. Są tacy, którzy natychmiast tworzą w odpowiedzi na to, co się dzieje. Inni – tak jak ja – wybierają skupienie na codzienności. To nie znaczy, że ignorujemy sytuację, po prostu chcemy przekazywać coś innego.

Janina Myronova - kobieta wałkuje glinę

Wystawa poplenerowa Janiny Myronovej w Fine Art Gallery Art of Ceramics

Janina Myronova, uznana międzynarodowa artysta i jedna z najciekawszych postaci współczesnej ceramiki, która od kilku lat rozwija swoją twórczość w ramach prestiżowych rezydencji w USA, spędziła letni miesiąc na Dolnym Śląsku w przestrzeni Uroczyska Siedmiu Stawów.

Rzeźbiarka buduje narracje za pomocą figuratywnych form, w każdej z prac przedstawiając inną osobistą historię, które wspólnie tworzą powieść o wielu wątkach. Trudno pozostać wobec nich obojętnym – poruszają i zmuszają do refleksji.

Janina Myronova tworzyła swoje najnowsze prace, czerpiąc inspiracje z niezwykłego krajobrazu Uroczyska Siedmiu Stawów, natury i historii miejsca. Efekty jej działań zostaną zaprezentowane w jedynej galerii ceramiki unikatowej w naszym kraju – wrocławskiej Fine Art Gallery Art of Ceramic – która reprezentuje artystkę w Polsce. Prace będzie można obejrzeć na poplenerowej wystawie. Otwarcie już 20 lipca (godz. 15.00-18.00). Ekspozycja potrwa do 31 sierpnia 2025 r.

Zdjęcia: Jacek Marczewski