Zofia dla Zofii. Font, który opowiada o człowieku
Agnieszka Drozd stworzyła font Zofia, wyróżniony w prestiżowym konkursie Gerard Unger Scholarship, by upamiętnić ukochaną babcię. O nagrodzonej pracy rozmawiamy z autorką i Anią Wieluńską, pod której kierunkiem krój powstał.
6
Font Zofia autorstwa Agnieszki Drozd, absolwentki Wydziału Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, pasjonatki typografii, został wyróżniony w jednym z najważniejszych międzynarodowych konkursów dla młodych projektantów krojów pisma – Gerard Unger Scholarship, w którym rywalizują projekty z najlepszych uczelni typograficznych z całego świata. Projekt fontu Zofia powstał pod kierunkiem Ani Wieluńskiej.

Iwona Ławecka-Marczewska: Dlaczego Gerard Unger Scholarship jest tak ważnym konkursem?
Agnieszka Drozd: Gerard Unger Scholarship to jeden z najbardziej prestiżowych konkursów dla młodych projektantów krojów pisma. Biorą w nim udział studenci i absolwenci najlepszych szkół typograficznych na świecie, a wyróżnienia przyznawane są nielicznym. Tym samym laureaci i wyróżnieni mają szansę na międzynarodową rozpoznawalność. A to otwiera wiele drzwi.
Font Zofia to typ variable. Czym się charakteryzuje?
W dużym uproszczeniu font variable w jednym pliku zawiera wiele wariantów – na przykład różne grubości – które można dostosowywać, poruszając się wzdłuż pewnej osi. Daje to ogromną elastyczność – tych osi może być wiele.
W moim projekcie używam dwóch: grubości i wielkości optycznej. Oznacza to, że kiedy oddaję mój krój w ręce użytkownika, może on za pomocą prostych w obsłudze suwaków korzystać
z pełnego zakresu grubości liter – nie tylko typowych odmian jak black czy thin, ale wszystkiego, co pomiędzy. Ponadto może wybierać pomiędzy wariantem tekstowym (do składu tekstów dziełowych), a displayowym (tytułowym). Lub uzyskać jakąś wypadkową wszystkich tych cech.
Dlaczego font Zofia jest tak wyjątkowy?
Font Zofia jest wyjątkowy, bo łączy technologię i użytkowość z bardzo osobistą historią. Formami liter staram się opowiedzieć trochę o tym, jaka była moja Babcia, a projektując kursywę, bazuję na jej odręcznym piśmie. Zofia jest więc mocno zakorzeniona w tradycji, poetycka, romantyczna, ale ma swój własny, nowoczesny charakter. To projekt bardzo rozbudowany technicznie, a jednocześnie jest dla mnie czymś w rodzaju rodzinnej pamiątki.
Czy zechciałaby Pani opowiedzieć czytelnikom o Pani babci Zofii?
Babcia była dla mnie najbliższą osobą. Romantyczką. W wieku 92 lat wciąż recytowała wiersze i śpiewała piosenki, których nauczyła się w młodości. Była bardzo otwarta i uwielbiała czytać. Kiedy umierała, czytałam jej ja. Dlatego też litery wydawały mi się właściwym medium, bym mogła ją na swój sposób upamiętnić. Niedługo po jej śmierci w moje ręce trafił zeszyt, w którym pisała, będąc mniej więcej w moim wieku. Kiedy zauważyłam, że charaktery naszych pism są bardzo do siebie podobne, poczułam, że ten literniczy trop może być też formą pochylenia się nad tym, co nas łączyło. Z perspektywy czasu zauważam ciekawą rzecz, praca nad tym projektem – długofalowym, angażującym i osobistym – miała duży udział w procesie przeżywania żałoby.
Co pani Zofia lubiła pisać?
Zeszyt, który trafił w moje ręce, zatytułowany był „Życiorys, Forysiówna Zofia, 1950 r.”. Z cza
sem jednak jego przeznaczenie nieco się zmieniło i ja zastałam w nim głównie przepisy. Ale znalazłam też wiersz. Nie udało mi się zidentyfikować autora, ale na podstawie treści przypuszczam, że autorką mogła być właśnie Babcia. To rozpadający się zeszyt. Być może takich osobistych zapisków było w nim pierwotnie więcej. Tego niestety już się nie dowiem.
Gdy krój, taki jak font Zofia, jest już stworzony, jakie są jego dalsze losy?
Na którejś konferencji jeden z czołowych polskich typografów powiedział, że font nigdy nie jest skończony. W którymś momencie trzeba go po prostu oddać w ręce użytkowników. Naturalnym następnym krokiem jest wydanie kroju, co może przebiegać różnie w zależności od tego, jaką ścieżkę wybierzemy. Możemy szukać wydawcy lub podjąć się sprzedaży na własną rękę. Mnie czeka teraz etap intensywnego dopracowywania i testowania. Ponadto rozszerzam zestaw znaków o cyrylicę.
Jakie widziałaby Pani zastosowania dla fontu Zofia?
Font Zofia od początku projektowałam z myślą o druku, szczególnie o dłuższych publikacjach, gdzie ważny jest komfort czytania. Ale dzięki technologii variable krój zyskał dużą elastyczność – świetnie sprawdza się też w bardziej efektownych, displayowych zastosowaniach, zarówno drukowanych, jak i cyfrowych. W zestaw glifów wchodzą ponadto bardziej dekoracyjne odmiany stylistyczne niektórych liter. Może więc być jednocześnie bardzo funkcjonalny i bardzo ekspresyjny, w zależności od tego, jak się go użyje.
Czy wiąże Pani swoją zawodową przyszłość z tworzeniem fontów?
Tak. To moje ogromne marzenie, by w jakimś stopniu móc zawodowo realizować moje zamiłowanie do wykreślania liter. Pojawiły się już pierwsze propozycje współprac na tym polu i jestem bardzo ciekawa, co przyniosą. To wymagająca i czasochłonna nisza, ale jestem dobrej myśli.
Font Zofia – opinia Ani Wieluńskiej
Iwona Ławecka-Marczewska: Co Pani zdaniem wpłynęło na ocenę jury?
Ania Wieluńska: Veronika Burian i José Scaglione – założyciele jednego z wiodących i ważniejszych domów typograficznych na świecie Type Together – poza projektowaniem krojów znaczącą część swojego zawodowego życia poświęcają edukacji i animacji środowiska, czego przykładem jest właśnie powstałe z ich inicjatywy stypendium im. Gerarda Ungera, gdzie od wielu lat wyróżniają obiecujące studenckie projekty, pomagając laureatkom i laureatom stawiać pierwsze kroki w komercyjnym świecie. Myślę, że kryteria oceny w takim konkursie można podzielić na kilka kategorii, od zupełnie technicznych, takich jak poprawność i konsekwentność wykreślenia kroju, czytelność, przez potencjał komercyjny i potencjał do dalszego rozwoju projektu, aż po walory kreatywne, jak oryginalność pomysłu i autorskie rozwiązania.
Jakie widzi Pani najmocniejsze strony tego kroju? W jakich zastosowaniach sprawdzi się najlepiej?
Krój Agnieszki – Zofia – jest kompleksowym, konsekwentnie zrealizowanym projektem. Szeroka rozpiętość grubości, od thin do black, zarówno w odmianie prostej jak i w kursywie pozwala na zastosowanie kroju w najróżniejszych projektach – zarówno w składzie dziełowym, czyli książkowym – na co świetnym dowodem jest zrealizowany przez Agnieszkę w pracowni prof. Błażeja Ostoja Lniskiego projekt publikacji dyplomowej – jak i w większej, displayowej skali. Dodatkowym walorem jest również możliwość dopasowania rozmiaru optycznego kroju od rozmiaru przeznaczonego do składu drobnego tekstu, po bardziej kontrastowy i lżejszy w rysunku rozmiar displayowy, czyli przeznaczony do składu krótkich, dużych treści. Rzadko zdarza się aby studenckie projekty były aż tak rozbudowane, a przy tym rysowane z taką pewnością i wyczuciem, jak Zofia. Mimo, że jest to projekt studencki, uważam, że ma wszystkie walory profesjonalnego, komercyjnego kroju, który już teraz wyróżnia się na tle pozycji dostępnych na rynku. Liczę na to, że plany na jego rozbudowę – wiem, że Agnieszka planuje między innymi projekt cyrylicy – uczynią go narzędziem jeszcze bardziej wyjątkowym i przyczynią się do komercyjnego wydania projektu.
Czy często zdarza się, że inspiracją do stworzenia fontu jest charakter pisma konkretnej osoby?
Ręczny charakter pisma może być punktem wyjścia do pracy nad krojem. Ciekawym historycznym przykładem z naszego podwórka jest chociażby porównanie Nowego Karakteru Polskiego (zwłaszcza odmiany pochyłej) Jana Januszowskiego z 1594 r. z panującym ówcześnie na dworze wzorcem kaligraficznym w postaci kursywy kancelaryjnej. Takie zestawienie, drukarskiego wzoru z kaligraficznym Aktem unii lubelskiej, gdzie wyraźnie widać inspirację ręcznym pismem, publikował ostatnio Andrzej Tomaszewski, niemniej współcześnie takie inspiracje prowadzą raczej do powstania krojów, które mają za zadanie dokładnie odwzorować czyjeś pismo, a efektem pracy są tzw. script fonts czyli pisanki. Praca jak ta, wykonana przez Agnieszkę, to zdecydowanie bardziej skomplikowany i mniej dosłowny proces, bo polegający na tym, aby charakter konkretnych detali ręcznego pisma, czy jego dukt, przenieść na język antykwy dziełowej, która jednak rządzi się swoimi bardzo konkretnymi rysunkowymi zasadami związanymi z czytelnością. To wyzwanie projektowe połączone z osobistą, wrażliwą opowieścią o chęci upamiętnienia ukochanej babci jest bez wątpienia czymś, co czyni krój Zofia wyjątkowym.
Ilustracje: archiwum Agnieszki Drozd





