Światło odkrywa prawdę o materiale
Odwiedziliśmy showroom Embassy Interiors. Katarzyna Będzińska-Kowalczyk, właścicielka i projektantka, opowiedziała nam o transformacji, jaką przeszły obiekty tej marki – od modernistycznej dyscypliny do miękkich, organicznych form i szczerości materiału. Wyrazem zmiany jest m.in. nowa kolekcja lamp z alabastru.
6
Podczas wizyty w Embassy Interiors na wrocławskim Nadodrzu zamierzaliśmy skupić się na nowych wzorach. Okazało się, że są one naturalną konsekwencją zmian, jakie zaszły w filozofii marki.
Pracowałam wcześniej w dużej korporacji, w której projektowałam biurowce i inwestycje o powierzchni np. 20 tys. m². Wtedy człowiek zaczyna tęsknić za pięknem detalu, za sprawczością i zrobieniem czegoś własnymi rękoma
Tak Katarzyna Będzińska-Kowalczyk zaczyna opowieść o początkach Embassy Interiors. Potrzeba bliższego kontaktu z tworzywem stała się impulsem do stworzenia kameralnej, autorskiej marki, w której decyzje projektowe zapadają przy materiale i w procesie, a skala pozwala pilnować jakości i detalu.
Wszystko zaczęło się od pozornego przypadku. Umówiłam się z koleżanką w restauracji z sushi. Spóźniała się sporo, więc usiadłam przy barze, aby nie trzymać stolika. Wisiały tam lampy, które zupełnie nie pasowały do przestrzeni, w której się znalazły. To samo zauważył mężczyzna siedzący obok mnie. Tak poznałam mojego wspólnika i wychwyciłam dalszy kierunek mojej kariery. Chciałam użyć swojej kreatywności do stworzenia dobrego jakościowo oświetlenia. Chyba faktycznie nie ma przypadków. Teraz muszę przyznać koleżance, że jej spóźnienie nie było aż takie złe
– śmieje się.
Embassy Interiors początkowo znane było z lamp z ręcznie dmuchanego szkła – modernistycznych w formie, z wyczuwalnym echem art déco. Ich symetryczne proporcje, rytm i klarowność były naturalnym językiem projektantki. Jednak nawet w tej geometrii była wyczuwalna delikatność i kobieca zmysłowość. To modernizm przełamany emocją. Design sensualny, jak mówi o swoich lampach projektantka.
Już pierwszy model, który trafił do sprzedaży – lampka Bibe – inspirowana ikonicznym fotelem Bibendum pierwszej damy modernizmu, Eileen Gray, otrzymała wyróżnienia must have 2021 oraz Dobry Design 2022.

Lampy z alabastru – Full Moon i Muzy
Praca z dmuchanym szkłem i mosiądzem – surowym metalem, który żyje i z czasem pokrywa się patyną – nadała marce ton i wartość, która jest w jej DNA do dziś. Miłość do naturalnych materiałów sprawiła, że pomysł pracy z kamieniem przyszedł naturalnie. A decyzja, że będzie to właśnie alabaster, zapadła podczas wakacji w Grecji.
Katarzyna Będzińska-Kowalczyk od lat interesuje się antykiem i mitologią. Dlatego pierwsze lampy z alabastru mają spokojne, klasycystyczne proporcje i noszą imiona muz: Urania, Kalliope, Selene, Eos. To jasny sygnał, skąd bierze się ich dyscyplina formy.
W kolekcjach alabastrowych kluczowe jest światło przechodzące przez kamień – raz niemal mlecznobiały, innym razem z wyraźnym rysunkiem żył. Tu światło nie jest tylko efektem końcowym, ale częścią samego tworzenia.

W najnowszym projekcie Full Moon (powstałym we współpracy z Anną Kuk-Dutką, prowadzącą biuro architektury wnętrz Anchal) dochodzi wyrazista gra kontrastu: alabastrowy klosz w eleganckim, matowym wykończeniu osadzony jest na masywnej, odlewanej bazie z naturalnego mosiądzu.
Dużo współpracujemy z architektami wnętrz. Anna z Anchal była zawsze źródłem nietypowych zapytań
– uśmiecha się z sympatią Katarzyna Będzińska-Kowalczyk.
Full Moon był naturalnym następstwem tej współpracy
– dodaje.

Projekt początkowo powstał do konkretnego wnętrza, ale został w ofercie Embassy już na zawsze. Tu delikatny alabaster spotyka się z ciężarem litego mosiądzu, odlewanego tradycyjnie w piaskowych formach. Nowe, matowe wykończenie kamienia wprowadza dużo elegancji.
Anna Kuk-Dutka w swojej wypowiedzi specjalnie dla designdoc podkreśliła:
Uwielbiam poszukiwanie w materiale jego optymalnej formy. To nieco służalczy stosunek, bo bardziej oparty na odkrywaniu niż wymyślaniu. W czasach, gdy materiały udają rzeczy, jakimi de facto nie są, taka podróż w szlachetną strukturę naturalnego surowca szybko połączyła mnie i Katarzynę. To właśnie tę prawdę o materiale ogromnie lubię w Embassy.
Anna śmieje się, że czuje się również „matką chrzestną” matowego alabastru w tej firmie.
Trochę musiałam Kasię na niego namawiać, ale wydaje mi się jeszcze bardziej wydobywać naturalne piękno tego surowca. To, co absolutnie urzeka mnie w tym projekcie to niepowtarzalność każdego produktu. Nad proporcjami pracowałyśmy długo, więc wypracowana forma nie jest już dla nas zaskoczeniem, ale każdy odlew podstawy to osobna historia. Każda partia kamienia to nowy obraz piękna natury. Można bez końca zachwycać się każdą dostawą.
Bezwstydna szczerość materiału
Choć styl marki opierał się cały czas na naturalnych materiałach, wciąż był jednak mocno geometryczny. Z czasem pojawiła się tęsknota za czymś mniej idealnym.
Chciałam zrobić coś na przekór liniom prostym
– wspomina Katarzyna Będzińska-Kowalczyk.
Odpowiedzią na tę chęć okazały się eksperymenty z nowym materiałem – aluminium odlewanym w klasycznej formie w piasku.
Aluminium to lekki, »księżycowy« materiał o intrygującym, srebrzystym kolorze. Zachwyciła mnie autentyczność tego materiału. Odlew w piasku, z którego powstają nasze produkty – zostawia odcisk ziarenek i nierówności, które niekoniecznie zawsze trzeba niwelować.
W Embassy szczerość materiału nie jest marketingowym sloganem, tylko praktyką. Mosiądz pozostaje w swojej naturalnej barwie; aluminium nie udaje perfekcyjnej, przemysłowej gładkości; alabaster ma prawo być raz niemal biały, a kiedy indziej żyłkowany i bardziej „rysunkowy”. Tradycyjnie dmuchane szkło zyskuje, a nie traci, jeśli zatrzyma w sobie na zawsze kilka pęcherzyków powietrza. To projektowanie blisko rzemiosła – z akceptacją tego, co w surowcu indywidualne.
Każdy z tych materiałów ma swoją osobowość. Aluminium daje lekkość i płynność formy, mosiądz wnosi ciężar i ciepło, alabaster – subtelne światło. Razem tworzą spójną opowieść o naturze rzeczy.

Z tak rozumianej pracy nad materiałem wyrasta Flora Argentum, czyli Srebrzysta Roślinność – kolekcja z aluminium o wyraźnie organicznym charakterze z pogranicza designu i rzeźby. Do jej stworzenia Katarzyna Będzińska-Kowalczyk zaprosiła młodych wrocławskich artystów od dłuższego czasu związanych z marką.
W jej skład wchodzą: konsola Hedera, uchwyty do mebli, patery i lustra w aluminiowej ramie. Formy są płynne, asymetryczne, łączą gładko szlifowane fragmenty z partiami, które zachowują pamięć formy odlewniczej.
Organiczność to kształt
– stwierdza projektantka, podkreślając, że to określenie nie jest zarezerwowane dla dekoracji z „dosłownych motywów roślinnych”, lecz jest właśnie sposobem budowania formy.

Filozofia codziennej sztuki
Zapytaliśmy Katarzynę Będzińską-Kowalczyk o to, czy wyobraża sobie jakieś wnętrze, idealną realizację, w której chciałabym zobaczyć swoje projekty.
Nie mam w głowie idealnego wnętrza. Przynajmniej w powszechnym tego słowa znaczeniu. Nie dążę do wielkich, luksusowych realizacji. Bardziej cieszy mnie, gdy nasza rzeźbiarska konsola trafia nawet do malutkiej kawalerki, aby cieszyć oko i inspirować. Jak zostaje czyimś codziennym kontaktem ze sztuką i designem.
W tej szczerej odpowiedzi kryje się sedno Embassy: design ma być obecny w życiu, nie na piedestale. Ten sposób myślenia kształtuje także skalę marki – jest autorska i kameralna, z procesami rozłożonymi między pracownię a współpracujących rzemieślników. Zamiast modelu „masowego wdrożenia”, ważniejsze są małe serie, prawda surowca i kontrola jakości. Doceniają to klienci indywidualni i architekci wnętrz.
Czy to nie jest właśnie prawdziwy luksus? W czasach masowanej produkcji stawiać na unikaty? Dla mnie zdecydowanie tak!
– mówi Anna Kruk-Dutka z pracowni projektowej Anchal.
Choć w tej wrocławskiej manufakturze wciąż pobrzmiewa klasyka i dyscyplina modernizmu, jej duch jest dziś bardziej miękki i organiczny. Plany rozwoju pozostają związane z materiałami o prostym, „ziemskim” rodowodzie. W produktach Embassy nie ukrywa się materiału, z którego powstały. Wręcz przeciwnie. W głowie Katarzyny Będzińskiej-Kowalczyk powstają kolejne projekty, w których światło jest zintegrowane z alabastrową formą i podświetla jej prawdziwy charakter. Planuje też sięgnąć po kolejne surowe, solidne i szlachetne materiały. Marka Embassy Interiors ewoluuje, poszukuje, ale zawsze pozostaje wierna temu, co autentyczne.
Zdjęcia: serwis prasowy Embassy Interiors


