Co łączy rowery i wnętrza? Twórczy dwugłos
Z Katarzyną Schudy, założycielką pracowni Studio Schudy i Bartłomiejem Dudą, twórcą marki Embassy Bikes rozmawiamy o synergii w projektowaniu wnętrz i rowerów, przenikaniu się trendów oraz o łączącym rozmówców zamiłowaniu do estetycznego otoczenia i wysokiej jakości przedmiotów.
10
Iwona Ławecka-Marczewska: Rowery Embassy Bikes od początku wyróżniały się nie tylko jakością wykonania, lecz także bardzo wyrazistym stylem. Dziś marka rozwija się również dzięki współpracy z Katarzyną Schudy, architektką wnętrz. Przyjrzyjmy się temu, jak spotykają się dwa światy – projektowanie wnętrz i projektowanie rowerów.
Bartłomiej Duda: Kasia odgrywa ważną rolę w Embassy Bikes. Nasze kompetencje wzajemnie się uzupełniają. Mimo że każde z nas ma inne wykształcenie i doświadczenie zawodowe, w naturalny sposób patrzymy na design bardzo podobnie. Często nawet nie musimy o pewnych rzeczach rozmawiać – po prostu intuicyjnie odbieramy je tak samo.
To widać nie tylko w naszej pracy, lecz także w sposobie, w jaki urządzamy swoją przestrzeń. Myślę, że właśnie dlatego Kasia tak dobrze odnajduje się również w procesie projektowania rowerów i wspiera mnie na wielu etapach ich tworzenia.
Katarzyna Schudy: Oboje uważamy, że wszystko, co wprowadzamy do przestrzeni publicznej, ma znaczenie. W Polsce wciąż zmagamy się z chaosem wizualnym, dlatego chcemy proponować produkty dobrej jakości i dobrze zaprojektowane. Ja kreuję to poprzez wnętrza, Bartek – poprzez rowery. W efekcie tworzymy spójną opowieść o estetyce codziennego życia.
Iwona Ławecka-Marczewska: Jak doszło do tego, że zaczęliście wspólnie pracować nad rozwojem marki Embassy Bikes? Każde z was prowadzi własną działalność, ale jednocześnie działacie razem.
Bartłomiej Duda: Embassy Bikes powstało osiemnaście lat temu z potrzeby tworzenia rzeczy wyjątkowych i ponadczasowych. W tamtym czasie fascynował mnie design lat 60. i 70 i estetyka Kalifornii, słońce, swoboda i pozytywna energia.
Chciałem przenieść ten słoneczny klimat i połączyć go z europejską technologią oraz estetyką. Zależało mi na stworzeniu produktu, który będzie jednocześnie ponadczasowy i bardzo dopracowany pod względem wzornictwa.
Przez wiele lat rozwijałem markę samodzielnie. Później poznałem Kasię i naturalnie zaczęliśmy coraz częściej wymieniać się pomysłami.
Katarzyna Schudy: To nie był przypadek. Od początku bardzo ceniłam Bartka za jego podejście do projektowania. Wszystko, o czym mówi, jest autentyczne. Bartek naprawdę zwraca uwagę na jakość nawet w najmniejszych rzeczach codziennego użytku. Ja podobnie. Również we własnym domu otaczamy się przedmiotami dobrze zaprojektowanymi. To pozwala czerpać radość z estetyki.
Jeżeli postawi się przede mną pięć lamp, niemal zawsze wybiorę tę najdroższą. Nie dlatego, że kosztuje najwięcej, ale dlatego, że zazwyczaj ma najlepiej dopracowany detal, najlepsze materiały i najwyższą jakość wykonania, co przekłada się na cenę.
To samo od początku widziałam w pracy Bartka. Nie było tam miejsca na kompromisy. Nawet sesje zdjęciowe były przygotowywane z ogromną dbałością o estetykę. Jeśli fotografia nie oddawała charakteru marki, Bartek od razu to wyczuwał. Myślę, że właśnie dlatego tak dobrze się rozumiemy.
Bartłomiej Duda: Nasze marki są w pewnym sensie przedłużeniem nas samych. Pozwalają nam wyrażać własną wrażliwość i sposób patrzenia na świat.
Od początku chciałem, aby rower był czymś więcej niż środkiem transportu. By ludzie mogli go pokochać i by stawał się sposobem wyrażania siebie.
U nas każdy klient może skonfigurować swój rower zgodnie z własnymi potrzebami – wybrać kolor, akcesoria i wspólnie z nami stworzyć produkt dopasowany do swojej osobowości.
Iwona Ławecka-Marczewska: Jak współpraca wygląda na co dzień? W jaki sposób architektka wnętrz uczestniczy w działaniach marki rowerowej?
Katarzyna Schudy: Bardzo często konsultujemy nowe kolekcje. Rozmawiamy o kolorach ram, materiałach, detalach i kierunkach, w których marka będzie się rozwijać.
W mojej branży co roku obserwujemy nowe trendy kolorystyczne i materiałowe. Naturalnie przekłada się to również na rowery. Zastanawiamy się, czy jest to moment na bardziej odważne kolory, czy może klienci będą szukać spokojniejszych, stonowanych rozwiązań.
Dużo wspólnie analizujemy, robimy research, podróżujemy po całym świecie, odwiedzając tzw. eventy branżowe od Mediolanu po NYC. Pamiętam nasze pierwsze wyjazdy – wtedy sami byliśmy zaskoczeni, jak wiele inspiracji można wykorzystać w projektowaniu rowerów, ale tworząc nie zapominamy o polskim rzemiośle.
Bartłomiej Duda: Dumny jestem, że mam własną montownię i każdy szczegół mogę wykonywać tutaj w Polsce. Nasza współpraca dotyczy również showroomu. Kasia brała udział w projektowaniu przestrzeni Embassy Bikes, bo zależało nam, aby była inspirowana światowymi trendami, ale jednocześnie spójna z filozofią marki.
Od początku myśleliśmy o rowerze szerzej. Nie jako o samym produkcie, ale jako części większego doświadczenia. Dlatego nie boimy się odważnych kolorów czy niestandardowych rozwiązań. Chcemy, aby rower był równie ciekawym elementem miejskiej przestrzeni czy wspólnie przeżywanych przygod, jak dobrze zaprojektowany mebel czy architektura.
Iwona Ławecka-Marczewska: Czy zauważacie zależność między tym, jak ktoś urządza swoje wnętrza, a tym, jaki rower wybiera? Czy osoba preferująca określoną estetykę w domu szuka środków lokomocji w podobnym stylu?
Bartłomiej Duda: Zdecydowanie tak. To naturalna konsekwencja potrzeby wyrażania siebie. Bardzo często podczas rozmów z klientami okazuje się, że projekt roweru jest mocno związany z tym, jak mieszkają, czym się zajmują i jaki mają styl życia.
Rower staje się przedłużeniem osobowości. Kiedy ktoś porusza się nim po mieście, świadomie lub nieświadomie pokazuje, kim jest i jaką estetykę ceni. To jest dla mnie niezwykle ciekawe.
Jest jeszcze jeden aspekt. Rower pozwala inaczej doświadczać miasta. Zwalnia tempo, daje możliwość uważniejszego obserwowania przestrzeni i sprawia, że korzystamy z niej w zupełnie inny sposób. Dlatego uważam, że jest bardzo ważnym elementem współczesnego życia .
Katarzyna Schudy: Mieliśmy wielu klientów, którzy projektowali rower tak, aby współgrał z ich wnętrzem. Zdarzało się, że rower był nie tylko środkiem transportu, lecz także elementem wystroju mieszkania. To pokazuje, jak bardzo te dwa światy się przenikają.
Iwona Ławecka-Marczewska: Patrząc na serię Cudowne lata, miałam skojarzenie z Vespą. To przedmiot, który dużo mówi o właścicielu. Często jest idealnym dopełnieniem jego stylu i sposobu bycia. Mam wrażenie, że z waszymi rowerami jest podobnie.
Bartłomiej Duda: Dokładnie tak. Rower jest przedłużeniem stylu życia. Szczególnie wtedy, kiedy można go tak mocno spersonalizować. Seria Cudowne lata to ukłon w stronę kultowych lat 70. Charakterystyczne wydłużone siodełko, wysoka kierownica i styl inspirowany chopperami sprawiają, że każda przejażdżka zamienia się w małą podróż w czasie.
Klienci często pytają nas, czy dany kolor będzie pasował do elementów ich garderoby albo jak go skonfigurować, żeby całość była spójna. To pokazuje, że zakup roweru jest bardzo przemyślany i daje ogromną frajdę.
Mieliśmy klientów, którzy projektowali rower z myślą o tym, jak będzie wyglądał we wnętrzu ich mieszkania. To oznacza, jak ważne są dziś estetyka i świadome budowanie własnego otoczenia.
Iwona Ławecka-Marczewska: Kim są wasi klienci? Jak można ich scharakteryzować?
Bartłomiej Duda: Trudno wskazać jedną grupę. Przez osiemnaście lat budowania marki stała się ona bardzo różnorodna.
Łączy ich jednak jedno – są świadomymi odbiorcami. To osoby, które zwracają uwagę na jakość, estetykę i sposób wykonania produktu.
My odpowiadamy na te potrzeby na dwa sposoby. Z jednej strony przygotowujemy gotowe modele, które naszym zdaniem najlepiej odpowiadają aktualnym trendom i są spójnymi, kompletnymi projektami. Z drugiej strony oddajemy klientom do dyspozycji kreator, dzięki któremu mogą współtworzyć swój rower od podstaw.
Mamy również usługę, którą nazywamy szyciem na miarę. Zapraszamy klientów do naszego bike shopu, gdzie wspólnie przy kawie projektujemy rower. Doradzamy, proponujemy rozwiązania i razem współtworzymy coś naprawdę wyjątkowego.
Iwona Ławecka-Marczewska: Czyli zapraszacie klientów do procesu projektowania.
Bartłomiej Duda: Tak. Bardzo nam na tym zależy.
Obserwujemy, że ludzie chcą świadomie decydować o przedmiotach, z których korzystają. Chcą mieć wpływ na ich wygląd i charakter.
My staramy się tę potrzebę wspierać. W praktyce oznacza to, że właściwie nie narzucamy ograniczeń. Przez osiemnaście lat stworzyliśmy setki bardzo różnych projektów i nadal lubimy podejmować nowe wyzwania. To jedna z cech, która najmocniej nas wyróżnia.
Iwona Ławecka-Marczewska: Wspomnieliście wcześniej o inspiracjach estetyką lat 60. i 70. Tymczasem trendy – zarówno we wnętrzach, jak i w modzie – nieustannie się zmieniają. Okres, do którego wraca się z nostalgią przesuwa się o dekady wraz z kolejnymi pokoleniami konsumentów. Czy myślicie już o nowych kierunkach?
Katarzyna Schudy: Pomysłów mamy naprawdę dużo.
Widać zresztą, że nasze modele ewoluują. We wnętrzach od kilku sezonów bardzo mocno obecna jest stal i właśnie dlatego pojawiła się również w modelu California Silverly. Okazało się, że został świetnie przyjęty. Podobnie było wcześniej z rowerem w odcieniu miedziano-złotym. To także był bardzo udany projekt. Materiały i trendy naturalnie się przenikają, przechodzą między moją branżą i marką Bartka.
Bartłomiej Duda: Są modele, które uważamy za ponadczasowe i które rozwijamy od lat, jedynie delikatnie je modyfikując.
Przykładem jest California – klasyczny rower inspirowany estetyką retro. Występuje zarówno w spokojnej kolorystyce kości słoniowej i beżów, jak i w bardziej odważnych wersjach, w odcieniach mięty czy kolorach morskich.
Jednocześnie każdego roku staramy się zaproponować coś nowego i sprawdzić, jak rynek reaguje na kolejne kierunki.
Co ciekawe, trendy nie zawsze od razu trafiają do branży rowerowej. Często kolor czy materiał, który robi furorę podczas targów w Mediolanie, potrzebuje jeszcze jednego lub dwóch sezonów, żeby klienci zaczęli go wybierać również w naszych produktach.
Iwona Ławecka-Marczewska: Niedawno ambasadorką Embassy Bikes została Małgorzata Foremniak. Co ta współpraca wnosi do marki i jakie wiążecie z nią nadzieje.
Bartłomiej Duda: Przede wszystkim otwiera przed nami zupełnie nowy rozdział. Małgosia jest wybitną aktorką, a prywatnie niezwykle inspirującą osobą. Mam poczucie, że połączenie naszych energii może zaowocować wieloma ciekawymi projektami.
Mamy sporo pomysłów, choć na razie nie chcemy ich wszystkich zdradzać. To dopiero początek naszej współpracy. Dla mnie ogromną wartością jest możliwość pracy z osobą, która wnosi do marki własne doświadczenie, wrażliwość i pozwala nam spojrzeć na wiele rzeczy z innej perspektywy.
Katarzyna Schudy: W tej historii najpiękniejsze jest to, że wszystko wydarzyło się bardzo naturalnie. Małgosia była fanką rowerów Bartka, jeszcze zanim się poznaliśmy. Sama wybrała i skonfigurowała swój rower, a później powstały kolejne.
To dla nas ogromnie budujące, bo pokazuje, że ktoś naprawdę rozumie filozofię marki i autentycznie ją lubi. Nie ma lepszej rekomendacji niż taka, która rodzi się z własnego przekonania.
Bartłomiej Duda: To właśnie daje największą satysfakcję. Kiedy widzimy, że ludzie rozumieją, ile pracy wkładamy w budowanie spójnej marki i naprawdę zakochują się w naszych rowerach. Wtedy, wiemy, że to, co robimy, ma sens.
Iwona Ławecka-Marczewska: Myślę, że obecność takiej osoby jak Małgorzata Foremniak na waszym rowerze w przestrzeni miasta również ma znaczenie. Mówiliśmy przecież wcześniej o rowerze jako elemencie krajobrazu i sposobie wyrażania siebie. Kiedy na rowerze Embassy Bikes jedzie Małgorzata Foremniak, ona sama staje się częścią opowieści o designie i stylu życia.
Bartłomiej Duda: Dokładnie tak to odbieramy. Od początku zależało nam na autentyczności. Nigdy nie szukaliśmy ambasadora wyłącznie ze względu na rozpoznawalność. Znacznie ważniejsze było znalezienie osoby, która naprawdę utożsamia się z tym, co robimy. Dlatego ta współpraca jest dla nas tak cenna.
Iwona Ławecka-Marczewska: Kiedy słucham waszej opowieści, mam wrażenie, że projektujecie nie tylko rowery, ale całe doświadczenie związane z poruszaniem się po mieście.
Bartłomiej Duda: Myślę, że właśnie o to chodzi. Rower jest oczywiście produktem, ale jednocześnie może zmieniać sposób, w jaki funkcjonujemy w mieście. Pozwala zwolnić, inaczej patrzeć na otoczenie i bardziej świadomie doświadczać przestrzeni.
Jeżeli przy okazji jest dobrze zaprojektowany i dopasowany do właściciela, staje się czymś więcej niż środkiem transportu. Towarzyszy człowiekowi każdego dnia i naturalnie wpisuje się w jego styl życia.
Katarzyna Schudy: Dokładnie tak samo myślimy o projektowaniu wnętrz. Dobrze zaprojektowane przedmioty nie służą wyłącznie do wykonywania określonych czynności. Są nie tylko funkcjonalne. One wpływają na nasze samopoczucie, codzienność i sposób, w jaki odbieramy otoczenie. Myślę, że właśnie dlatego światy Bartka i mój tak dobrze się uzupełniają.
Iwona Ławecka-Marczewska: W waszych słowach wyraźnie wybrzmiewa przekonanie, że design nie jest luksusowym dodatkiem, lecz elementem codzienności. To dotyczy zarówno wnętrza domu, jak i tego, czym poruszamy się po mieście.
Bartłomiej Duda: Zdecydowanie. Od początku chcieliśmy tworzyć produkty ponadczasowe, dobrze zaprojektowane i wykonywane bez kompromisów. Wierzymy, że ludzie to dostrzegają i właśnie dlatego wybierają Embassy Bikes. Bo ostatecznie nie chodzi jedynie o rower, lecz o emocje, jakość i o to, jak chcemy żyć na co dzień.
Zdjęcia: serwis prasowy Embassy Bikes






