Tylko bar mleczny, czy także ważny głos w dyskusji o projektowaniu?
Oto bar mleczny, który jest zaprzeczeniem typowej miejskiej jadłodajni i wyznacza nowe kierunki w architekturze wnętrz. Zapraszamy do odwiedzenia z nami Grażyny.
5
Bar mleczny od dekad funkcjonuje w świadomości Polaków jako przestrzeń użytkowa obciążona kulturowymi kliszami, łatką taniej estetyki. Tymczasem współczesne realizacje coraz częściej pokazują, że może być inaczej i to przy nakładach finansowych porównywalnych do tych ponoszonych w czasach największej popularności tego typu przybytków żywienia zbiorowego.
Jednym z interesujących przykładów jest Bar Grażyny w Warszawie, projekt autorstwa zespołu studia Public zrealizowany we współpracy z inwestorem Kamilem Hagemajerem, znanym z sieci Mleczarnia.
Za koncepcję wnętrza odpowiadają Mikołaj Wojciechowski (który współtworzył wcześniej pracownię Sojka & Wojciechowski), Maciej Granecki i Maciej Kuratczyk. Mikołaj Wojciechowski ma w portfolio projekty nowych aranżacji kultowych barów „Prasowy” i „Gdański”. W przypadku Baru Grażyny punkt wyjścia stanowiła potrzeba pójścia o krok dalej – nie tylko formalnie, lecz także ideowo. Inwestor, inicjując kolejny projekt gastronomiczny, oczekiwał rozwiązania bardziej radykalnego, opartego na spójnej wizji, niesztampowego, wręcz na granicy ryzyka.
Ogranicz, użyj ponownie, przetwórz
Kluczowa okazała się decyzja o realizacji wnętrza w duchu zrównoważonego rozwoju. Architekci zaproponowali projekt wykorzystujący niemal wyłącznie materiały z odzysku, świadomie odrzucając stereotypowe skojarzenia z prowizorycznością czy estetyką „śmietnikową”. Ich celem było udowodnienie, że wtórne użycie materiałów może prowadzić do powstania wnętrza nowoczesnego, estetycznego i funkcjonalnego. Istotne znaczenie miała tu postawa inwestora, który zaakceptował odważną koncepcję i pozostawił projektantom dużą swobodę decydowania.
Wcześniejsze doświadczenia zespołu, zwłaszcza realizacja „Prasowego” przy Marszałkowskiej, stały się ważnym punktem odniesienia. Tam monumentalna ściana z literami, inspirowana dawnym sposobem prezentowania menu, porządkowała przestrzeń i nadawała jej wyrazisty charakter. W Barze Grażyny architekci uznali jednak, że potrzebny jest nowy pomysł, bardziej radykalny, będący odpowiedzią na gorące tematy podejmowane w debatach architektonicznych.
Inspiracją okazały się zarówno obserwacje skandynawskich realizacji, jak i refleksje zawarte w książce Filipa Springera „Szara godzina. Czas na nową architekturę”. Autor stawia w niej pytania o sens dalszego budowania, odpowiedzialność środowiskową architektów oraz konieczność nauczenia się przetwarzania tego, co już istnieje. Te postulaty architekci studia Public przenieśli na grunt projektowania wnętrz, traktując lokal gastronomiczny jako pole eksperymentu i narzędzie krytycznej refleksji.
Bar mleczny będący manifestem
Bar Grażyny mieści się w przedwojennej kamienicy, w lokalu zajmowanym wcześniej przez sklep obuwniczy. Po demontażu podwieszanych sufitów wnętrze odzyskało pierwotną wysokość niemal pięciu metrów. Usunięcie płytek z lat 90. odsłoniło z kolei oryginalną, przedwojenną mozaikę w czarno-białym układzie. Zamiast przykrywać te odkrycia nowymi warstwami, architekci potraktowali je jako fundament projektu. Oczyszczone ceglane ściany zostały jedynie zaimpregnowane, by podkreślić ich fakturę i kolor.
Zaplecze oraz łazienki oddzielono lekkimi ścianami z płyt kartonowo-gipsowych zabezpieczonych lakierem. Projektanci świadomie nie ukrywali ich tymczasowego charakteru, uznając szczerość materiału za wartość. Fragmenty konstrukcji zostały odsłonięte i uzupełnione lustrami, co pozwoliło przełamać jednolitą bryłę i optycznie powiększyć przestrzeń. Jednocześnie przyjęto założenie, że jeśli materiały ulegną zniszczeniu, zostaną zastąpione kolejnymi elementami z odzysku – zgodnie z logiką obiegu zamkniętego.
Bez zbędnego nadmiaru
Jak najmniej zakupów nowych rzeczy. To była jedna z naczelnych zasad projektu. Płytki wykorzystane do wykonania blatów stolików, parapetów oraz wykończenia łazienek pochodziły z rynku wtórnego i zostały wyszukane w portalach ogłoszeniowych. Koszt ich zakupu był symboliczny, natomiast efekt wizualny – zaskakująco spójny i wyrazisty.
Siedziska wykonano z płyt meblowych firmy Boomplastic, powstałych z przetopionych zakrętek PET. Choć ich wygląd kontrastuje z historycznym charakterem wnętrza, architekci uznali to napięcie za wartość. Tapicerowane oparcia powstały z tkanin z recyklingu wyprodukowanych przez polską firmę Dekoma. Krzesła dobrano z kolei z oferty handlarza specjalizującego się w sprzedaży mebli z lat 60. i 70.
Oświetlenie techniczne dostarczyła firma Aqform, jednak nie pochodzi ono z bieżącej oferty katalogowej. Zastosowano modele wycofane ze sprzedaży, przekazane do ponownego wykorzystania. Dzięki temu każda oprawa różni się detalem, co nadaje całości niejednorodny, ale spójny charakter.
Wysokość wnętrza skłoniła projektantów do zaprojektowania dużych lamp wiszących. Powstały one z luksferów pozyskanych z drugiej ręki, a ich wykonanie powierzono warsztatowi Różne Rzeczy. Choć sam materiał był tani, proces realizacji okazał się czasochłonny. Praca nad jedną oprawą trwała około tygodnia. Prototyp, zaprezentowany inwestorowi, przesądził o dalszym kierunku projektu i stał się jednym z jego najbardziej rozpoznawalnych elementów.
Przepis na sztukę
Kluczową rolę w kształtowaniu tożsamości wnętrza odegrała również instalacja autorstwa Easy’ego, warszawskiego artysty streetartowego. Architekci zdecydowali się na realizację zaproponowanej przez artystę monumentalnej kompozycji złożonej ze starych książek kucharskich. Motyw ten, osadzony w kontekście baru mlecznego, połączył funkcję, historię i symbolikę. Easy zaprojektował także logotyp, celowo postarzony, by uniknąć efektu nowości.
Nazwa lokalu nawiązuje bezpośrednio do historii ulicy, przy której się znajduje. Przedwojenna literacka geneza i późniejsze przekształcenia nazwy w okresie okupacji stały się punktem wyjścia do decyzji brandingowej. Bar mleczny został nazwany „Barem Grażyny”, ponieważ ta nazwa najlepiej oddaje lokalny kontekst, jest krótka, przewrotna i łatwa do zapamiętania.
Autorzy projektu podkreślają, że ich celem było wywołanie szerszej dyskusji o zrównoważonym projektowaniu wnętrz, które dotąd pozostawało na marginesie debaty architektonicznej. W przeciwieństwie do budynków, wnętrza często traktowane są wyłącznie jako pole estetyki. Bar Grażyny ma pokazywać, że również w tego typu realizacjach możliwe jest myślenie o odpowiedzialności środowiskowej, redukcji i ponownym użyciu zasobów.
Proces projektowy opierał się na konsekwentnym odejmowaniu. Bar mleczny na Mokotowie autorstwa studia Public nie wyglądałby tak, jak wygląda, gdyby nie kilka kluczowych decyzji formalnych i materiałowych, które zdefiniowały całość. Pozostałe elementy zostały dobrane tak, by mógł powstać logiczny, spójny układ. Efektem jest wnętrze, która spełnia funkcję taniej jadłodajni, a jednocześnie jest laboratorium idei, łącząc historię miejsca, kulturowy fenomen barów mlecznych, odwagę inwestora, wizję projektantów oraz artystyczną interwencję.
Zdjęcia: Maja Bułkowska / serwis prasowy







