top
Wydarzenia:

Anna Milczanowska: „Ziemia pamięta więcej niż człowiek”

Wystawa „Kwitnienie. Opowieść o ziemi” w Craftica Gallery to historia relacji artysta materiał, cielesności i przemiany, w której ziemia przestaje być tworzywem, a staje się współautorką dzieła.

9
Anna Milczanowska wystawa z obiektami

Anna Milczanowska pyta: Czy glina może przechowywać pamięć? Czy rzeźba jest w stanie opowiedzieć historię nie tylko swojego twórcy, lecz także miejsca, z którego pochodzi, ludzi uczestniczących w jej powstawaniu i sił natury, które współdecydowały o jej ostatecznym kształcie? Twórczość artystki przynosi odpowiedzi. Wystawa „Kwitnienie. Opowieść o ziemi” prezentowana w warszawskiej Craftica Gallery nie jest jedynie kolejną prezentacją współczesnej ceramiki. To opowieść o relacji człowieka z materią, o cielesności i nieustannej przemianie, w której ziemia przestaje być tworzywem, a staje się współautorką dzieła.

Anna Milczanowska ogólne ujęcie ekspozycji

Jeszcze kilkanaście lat temu ceramika w świecie sztuki i designu funkcjonowała najczęściej na marginesie dyskusji o współczesnej rzeźbie. Kojarzona z rzemiosłem lub przedmiotem użytkowym, dopiero w ostatnich latach odzyskała należne jej miejsce jako medium pozwalające mówić o doświadczeniu człowieka, ekologii czy pamięci materiału. Artyści coraz częściej przestają traktować glinę jak materiał, który należy podporządkować własnej wizji. Pozwalają jej zachować autonomię, zaakceptować przypadek i współpracować z naturą.

Anna Milczanowska tworzy w tym nurcie, choć trudno sprowadzić jej działania artystyczne wyłącznie do zainteresowania ceramiką. Z wykształcenia historyczka sztuki, od kilku lat konsekwentnie rozwija własny język rzeźbiarski, w którym równie ważne jak efekt końcowy pozostają proces powstawania obiektów i doświadczenie pracy z materiałem. Glina, której Anna Milczanowska używa, pochodzi ze Śląska, wypalana jest tradycyjną metodą jamową w okolicach rodzinnej Pszczyny, a ogień, minerały i spalane rośliny pozostawiają na powierzchni niepowtarzalny zapis własnego działania. Żadna z prezentowanych form nie daje się w pełni zaplanować. Powstają w dialogu z żywiołami.

Ta relacja z materiałem nie wynika jednak z fascynacji samą technologią. Punktem wyjścia pozostaje człowiek.

Tworząc myślę o ciele jako takim – o jego pamięci, kruchości, sile i zdolności do przechowywania doświadczeń. Oczywiście kobiece doświadczenie jest mi najbliższe i naturalnie przenika do mojej twórczości. Interesuje mnie ciało jako pierwszy punkt kontaktu ze światem.

Te zdania można uznać za klucz do całej wystawy. Monumentalne ceramiczne formy przypominające rozchylające się kielichy kwiatów nie są ilustracją natury ani próbą odwzorowania ludzkiej anatomii. Pozostają raczej śladem doświadczenia – zapisem relacji jaka jest między ciałem, gestem i materiałem. Ich powierzchnie nie zostały wygładzone ani ukryte pod szkliwem. Zachowują ślady dotyku, procesu schnięcia i działania ognia, przypominając, że każda rzeźba ma własną historię powstawania.

To właśnie dotyk prowadzi Milczanowską do gliny.

Już sama glina jest materiałem ciałotwórczym. Jest miękka, podatna na dotyk, reaguje na nacisk dłoni, zachowuje ślady gestów, odciski palców. To właśnie dlatego moja pierwsza seria nosiła tytuł „Ciała niebieskie”. Te obiekty, przypominając księżyce i planety były bliskie ciału nie tylko formalnie, lecz także sensualnie – ich powierzchnia przypominała skórę, zachęcała do bliskości i dotyku. W ich kształtach można odnaleźć subtelne odniesienia do ludzkiej anatomii – linie kobiecych bioder, torsów czy brzuchów. Nie są to jednak dosłowne przedstawienia ciała, lecz raczej jego echo. Lubię ten moment w którym forma amfor i waz zaczyna przywoływać skojarzenia z cielesnością i uruchamia pamięć dotyku. Traktuję glinę jako medium, które pozwala opowiadać o takim doświadczeniu

– mówi Anna Milczanowska

W tym kontekście tytuł wystawy nabiera dodatkowego znaczenia. „Kwitnienie” nie opisuje biologicznego momentu rozwoju ani symbolicznego osiągnięcia pełni. W interpretacji artystki rozkwitanie staje się stanem nieustannego stawania się. Procesem, który nie kończy się wraz z osiągnięciem dojrzałości, lecz powraca na różnych etapach życia. Dlatego również prezentowane rzeźby sprawiają wrażenie form znajdujących się w ruchu — otwierających się, wzrastających, pozostających pomiędzy narodzinami a przemianą.

Jednak „Kwitnienie. Opowieść o ziemi” nie jest wyłącznie historią pojedynczej artystki. To również opowieść o wspólnocie, pamięci miejsca i procesie, który wykracza daleko poza ściany pracowni.

Anna Milczanowska ujęcie z wystawy

Anna Milczanowska ceramiczne kuliste obiekty stoją na lustrze

Ziemia, ogień i ludzie

Największe rzeźby prezentowane na wystawie ważą blisko pięćdziesiąt kilogramów. Powstają metodą wałeczkową, wymagającą cierpliwości i precyzji, a następnie trafiają do pieców jamowych wykopanych w ziemi. W czasie wypału ich powierzchnie przykrywane są roślinami, które spalając się, pozostawiają nieprzewidywalne ślady, przebarwienia i tonalne przejścia. Ostateczny wygląd obiektów nigdy nie jest do końca przewidywalny. W pewnym momencie kontrolę przejmują natura i żywioły. To one dopisują ostatni rozdział każdej realizacji.

Jednak równie istotne jak sam proces technologiczny jest to, co dzieje się wokół niego. Wypał staje się wydarzeniem społecznym. Wokół ognia gromadzą się rodzina i przyjaciele. Pilnują temperatury, czekają przez całą noc, rozmawiają, jedzą, wspólnie uczestniczą w czymś, co przypomina dawne rytuały związane z pracą i codziennym życiem. Ślady tych spotkań pozostają później w gotowych obiektach równie mocno jak zapis ognia czy ziemi. Monumentalna instalacja „Rosa” nie jest dziełem, które Anna Milczanowska wykonała samodzielnie. Część glinianych koralików stworzyli bliscy artystki zaproszeni do współtworzenia projektu.

To doświadczenie wspólnoty nie jest efektem ubocznym procesu twórczego. Stanowi jego integralną część. Podobnie jak ludzki dotyk pozostawiony na koralikach.

Zainteresowanie ciałem było jednym z powodów, dla których zwróciłam się ku praktyce artystycznej. Historia sztuki dała mi narzędzia do analizowania i rozumienia dzieł, ale w pewnym momencie poczułam potrzebę sprawdzania tych pytań poprzez własne doświadczenie pracy z materiałem. Tworzenie stało się dla mnie sposobem badania tego, jak poprzez ciało można wracać do siebie. Glina bardzo w tym pomaga, ponieważ wymaga uważności, obecności i kontaktu z własną fizycznością. Przypomina, że wiele rzeczy rozumiemy nie tylko intelektem, ale również poprzez dłonie, oddech i ruch

– słyszymy od artystki, która jest z wykształcenia historyczką sztuki i pracuje w zawodzie.

To właśnie dlatego, oglądając wystawę, łatwo odnieść wrażenie, że ceramiczne obiekty nie są najważniejszym bohaterem tej opowieści. Ważniejszy okazuje się proces ich powstawania oraz relacje, które w tym czasie się tworzą. Każda rzeźba zachowuje zapis kolejnych etapów swojej historii — dotyku dłoni, czasu schnięcia, działania ognia, ale również obecności ludzi.

Podobną drogą podąża scenografia wystawy. Nie próbuje uporządkować przestrzeni ani stworzyć efektownego tła dla prezentowanych prac. Została pomyślana jako przedłużenie procesu twórczego.

Autor scenografii Wojciech Cichecki opisuje jej genezę w następujący sposób:

Pomysł na aranżację wystawy Ani Milczanowskiej wyniknął zarówno z obserwacji procesu tworzenia jej prac, jak i samej opowieści Artystki przedstawionej w scenariuszu.

Instalacja „Rosa” zawieszona została w przestrzeni tak, aby nie wskazywać jednoznacznie na jej początek i koniec – wrażenie nieskończoności potęguje lustro, w którym się ona multiplikuje, a także jej nakładające się warstwy, umieszczone na przesuniętych wobec siebie półokręgach.

To interesujący zabieg. Odwiedzający wystawę nie otrzymuje wyraźnego początku ani końca opowieści. Instalacja wymyka się klasycznej logice ekspozycji. Lustra nie służą budowaniu spektakularnego efektu wizualnego, lecz wzmacniają wrażenie ciągłości i powtarzalności procesu. Rozkwitanie, podobnie jak pamięć, nie daje się zamknąć w jednej formie.

Równie znaczący okazuje się podest, na którym ustawiono największe rzeźby i fragment instalacji. Został wysypany ziemią pochodzącą częściowo z rodzinnej miejscowości artystki — miejsca, gdzie wypalano część prezentowanych prac. W ten sposób do galerii trafia nie tylko gotowy obiekt, lecz także fragment krajobrazu, z którego wyrósł.

Jak wyjaśnia autor scenografii:

Podest, na którym znalazła się instalacja i największe eksponaty, stanowi nie tylko tło dla obiektów – jest dopełnieniem historii zarówno w warstwie narracyjnej, jak i wizualnej. Ziemia, którą został wysypany, pochodzi częściowo z rodzinnej miejscowości Artystki, w której wypalona została część obiektów. Podkreśla to zatem zarówno materię, z której tworzy, ale także porusza wątek rodzinny, bardziej osobisty – tak ważny w jej twórczości.

Płaszczyzna podestu również dostała swoje lustrzane odbicia –- w tym wypadku ich znaczenie ma na celu podkreślenie realności i materialności tego fragmentu ziemi, którego odbicia, choć równie dosłowne, stają się w pewien sposób nieosiągalne, niemożliwe do dotknięcia, poczucia.

Dzięki temu scenografia nie ilustruje wystawy, lecz rozszerza jej znaczenia. Materialność ziemi zostaje skonfrontowana z jej odbiciem – równie wyraźnym, ale niedostępnym. To subtelne przypomnienie, że pamięć miejsca, podobnie jak pamięć ciała, zawsze pozostaje częściowo nieuchwytna.

Instalacja „Rosa”, złożona z tysięcy ręcznie wykonanych ceramicznych koralików, wygląda jak zawieszona pomiędzy tymi dwoma porządkami. Z daleka przypomina lekką, organiczną tkankę. Dopiero z bliska ujawnia ciężar gliny i ślady ręcznej pracy. To właśnie w tym napięciu między kruchością a materialnością najlepiej ujawnia się sposób myślenia Anny Milczanowskiej o rzeźbie – jako o czymś, co jednocześnie wyrasta z ziemi i nieustannie próbuje się do niej odnieść.

Anna Milczanowska ceramiczne wazy stoją na rozsypanej ziemi

Anna Milczanowska artystka pozuje z kulą w dłoniach
Anna Milczanowska

Historia sztuki i doświadczenie dłoni

Choć twórczość artystki wyrasta z bezpośredniego kontaktu z materiałem, jej sposób myślenia o sztuce ukształtowały również lata spędzone na studiowaniu dzieł innych twórców. Zanim Anna Milczanowska zaczęła budować własne ceramiczne formy, zajmowała się historią sztuki. Dziś obie perspektywy – badaczki i artystki – stale się przenikają.

Nie zrezygnowałam jednak z pracy historyczki sztuki. Nadal pracuję w Muzeum Łazienki Królewskie, co jest dla mnie bardzo ważne. Ta praca daje mi kontakt z ludźmi, z dziełami sztuki, z przyrodą i codzienną rutynę. Pomaga mi zachować perspektywę i nie zamykać się wyłącznie we własnym świecie twórczym. Myślę, że te dwie role – historyczki sztuki i artystki – wzajemnie się uzupełniają. Jedna daje mi narzędzia do interpretacji i refleksji, druga pozwala mi odpowiadać na te pytania poprzez własną twórczość

– mówi Anna Milczanowska.

To wyznanie pomaga spojrzeć na wystawę z jeszcze jednej perspektywy. „Kwitnienie. Opowieść o ziemi” nie jest manifestem ani próbą stworzenia zamkniętej interpretacji kobiecości czy relacji człowieka z naturą. Znacznie bliżej jej do stawiania pytań niż udzielania odpowiedzi. Być może właśnie dlatego prezentowane rzeźby pozostawiają odbiorcy dużą przestrzeń do własnych odczytań. Nie narzucają znaczeń. Zachęcają do uważności.

Warto zwrócić uwagę, że Anna Milczanowska nie przeciwstawia natury kulturze ani rzemiosła sztuce współczesnej. W jej praktyce wszystkie te porządki funkcjonują równolegle. Tradycyjna technika wypału jamowego nie jest gestem powrotu do przeszłości ani próbą rekonstrukcji dawnych metod pracy. Staje się świadomym wyborem, który pozwala dopuścić do procesu twórczego to, co nieprzewidywalne. Anna Milczanowska rezygnuje z pełnej kontroli nad efektem końcowym, akceptując współudział ognia, ziemi i czasu. To postawa coraz częściej obecna we współczesnej sztuce, ale w ceramice nabiera szczególnej dosłowności – materiał naprawdę zapisuje przebieg wydarzeń.

Dlatego wystawę trudno sprowadzić do prezentacji nowych prac. Znacznie bliżej jej do środowiska niż ekspozycji – przestrzeni, w której spotykają się rzeźba, instalacja, scenografia i pamięć miejsca. Monumentalne formy ceramiczne, instalacja „Rosa”, ziemia przywieziona z rodzinnych stron artystki oraz zaprojektowany układ galerii tworzą spójną narrację o współzależności. Każdy z tych elementów wydaje się niepełny bez pozostałych.

Nieprzypadkowo w tytule pojawia się opowieść o ziemi, a nie opowieść z ziemi. Ziemia nie pełni tu roli tła ani surowca. Jest bohaterką tej historii – pamięta dotyk dłoni, przyjmuje ogień, zatrzymuje ślady spalonych roślin, przechowuje czas. W pracach Anny Milczanowskiej materiał nie służy wyłącznie do budowania form. Sam staje się nośnikiem znaczeń.

Patrząc na wystawę, trudno oprzeć się wrażeniu, że najważniejsze wydarzyło się jeszcze przed pojawieniem się obiektów w galerii. W ziemnym piecu, podczas nocnego wypału. W rozmowach prowadzonych przy ogniu. W dłoniach, które przez wiele godzin budowały kolejne wałki gliny. W cierpliwości potrzebnej, by zaakceptować, że ostatecznego efektu nie da się w pełni zaplanować, a procesu trzymać w ryzach i kontrolować.

Anna Milczanowska

Kwitnienie. Opowieść o ziemi.
24.06–05.08.2026
Craftica Gallery

Zdjęcia: serwis prasowy organizatorów wystawy