top
Wydarzenia:

Anka Krystyniak: „Biżuteria ma znaczenie symboliczne”

Anka Krystyniak o stworzonej przez siebie marce biżuterii, inspiracjach z podróży, ozdobach, które wiele znaczą, świadomym noszeniu rzeczy mających kontakt z ciałem – w rozmowie z Iwoną Ławecką-Marczewską.

7
Anka Krystyniak fragment sylwetki kobiety z wisiorkiem na szyi

Iwona Ławecka-Marczewska: Dlaczego nosimy biżuterię?

Anka Krystyniak: Myślę, że każdy ma swoje powody. Dla mnie biżuteria jest łącznikiem z przeszłością i zawsze stanowiła rodzaj amuletu. Szukałam czegoś, co pomogłoby mi uwierzyć, czegoś, co miałoby znaczenie symboliczne. Biżuteria to ma. Gdybym mogła wybrać jeszcze jedną drogę, to chyba chciałabym być religioznawcą – żeby badać wierzenia i symbole.

Czym dla Pani osobiście są ozdoby?

To opowieść o podróżach, o kulturach, o tym, w co ludzie wierzyli przez wieki. Potrzebujemy czegoś, co będzie łącznikiem z jakąś siłą – nawet jeśli nie do końca potrafimy ją nazwać.

Czy wszystko zaczęło się od tworzenia dla siebie?

Tak. Zaczęłam robić biżuterię dla siebie, bo nic mi się nie podobało. Kilkanaście lat temu rynek nie wyglądał tak jak dziś. Nie było takiej różnorodności, więc jeśli chciało się mieć coś w rodzaju amuletu czy symbolicznej biżuterii, to właściwie trzeba było zrobić to samemu.

Kiedy zaczynałam – 14 lat temu – wykonywałam rzeczy tylko dla siebie. Potem zobaczyły je koleżanki, ktoś komuś powiedział i ruszyła poczta pantoflowa.

Ja na początku miałam nawet pomysł, że w ogóle nie będę się reklamować – że nic nikomu nie powiem, a każdy, kto szuka czegoś symbolicznego i wyjątkowego, po prostu mnie znajdzie. Na szczęście mój mąż szybko wyleczył mnie z takiego myślenia i powiedział, że jednak przydałaby się strona internetowa i jakaś wizytówka.

Anka Krystyniak fragment sylwetki kobiety z wisiorkiem na szyi

Mam wrażenie, że pani biżuteria idealnie trafiła w moment, w czas, kiedy wiele osób szuka czegoś więcej – duchowości, symbolu, czegoś, co jest ponad codziennością.

Tak, myślę, że to rzeczywiście działa w ten sposób. Na przykład mamy naszyjnik – nazywamy go sekretnikiem – w którym można coś schować. Często kobiety wkładają tam zapisane zdanie, fragment modlitwy albo inny przekaz, który jest dla nich ważny. Oczywiście jest to ozdoba, ale dobrze, gdy ma też znaczenie.

Gdzie szuka Pani inspiracji?

Inspiracji szukam w starych kulturach i podróżach. Zawsze fascynowało mnie to, jak wiele wspólnego mają ze sobą różne miejsca na świecie.

Nasze słowiańskie symbole można odnaleźć w Afryce, na Bliskim Wschodzie czy w Azji. Ten sam znak w jednym kraju jest odczytywany jako symbol islamu, gdzie indziej jako symbol słowiański, a dla kogoś innego jest po prostu księżycem. Myślę, że to ludzie nadają przedmiotom znaczenie.

Odbyła już Pani wiele podróży. Jaki kierunek Pani teraz wybiera?

Bardzo chciałabym wrócić do Iranu. Było to jedno z najbardziej fascynujących miejsc pod względem kultury i sztuki. W takich trudnych rejonach sztuka często rozkwita jeszcze bardziej. Niestety na razie jest to niemożliwe – ale wierzę, że będzie mi dane jeszcze tam wrócić.

Marzy mi się też Indonezja, Japonia i powrót do Nepalu.

Anka Krystyniak na pierwszym planie ręka z bransoletkami, w głębi nieostry obraz miasta

Czy jedzie pani w podróże z gotowym pomysłem, czy inspiracje rodzą się na miejscu?

Różnie. Czasem jadę z pomysłem i dopiero na miejscu okazuje się, że wszystko wygląda zupełnie inaczej. Staram się niczego nie programować zbyt dokładnie, bo najciekawsze rzeczy często zdarzają się przypadkiem.

Marka Anka Krystyniak jest rozpoznawalna i ma wierne grono odbiorczyń. Na co teraz jest najlepszy czas dla Pani marki?

Na zmianę i rozwój. Obecnie mamy skomplikowane czasy, wszelka produkcja ręczna staje przed niespotykanymi wcześniej wyzwaniami, np. ingerencją AI czy zalewem tanich rzeczy z Chin.

Usłyszałam kiedyś pytanie, dlaczego nasze rzeczy są drogie, skoro biżuterię można kupić za grosze w popularnych chińskich serwisach sprzedażowych. To był dla mnie moment, w którym zaczęłam się temu przyglądać i zrozumiałam, że to nawet nie jest prawdziwa biżuteria. To wyroby ją imitujące, bardzo często wykonane z nieznanych materiałów, zawierające nikiel czy inne metale w ilościach wykraczających poza normy obowiązujące w Unii Europejskiej.

Dlatego myślę, że jedyną możliwą odpowiedzią na tę rzeczywistość jest jeszcze większy nacisk na jakość. Na materiał, na proces powstawania, na świadomość tego, co nosimy na ciele.

Anka Krystyniak fragment sylwetki kobiety z wisiorkiem na szyi

Czy to oznacza także zwrot w stronę bardziej szlachetnych materiałów?

Tak. Zawsze pracowaliśmy ze srebrem i złotem i chcemy przy tym zostać. Nie mam nic przeciwko innym materiałom, ale dla mnie srebro i złoto mają pewien wymiar symboliczny – szczególną energię.

Zaczęliśmy już stosować grubsze powłoki złocenia, jeszcze więcej pracy wkładamy w jakość wykonania naszej biżuterii. Ważne jest też budowanie świadomości klientów, żeby wiedzieli, czym różnią się materiały, na co zwracać uwagę przy wyborze biżuterii i – co bardzo ważne – jak się z nią obchodzić.

Anka Krystyniak pierścień leży na drewnianym podłożu

Kim są osoby, które sięgają po pani biżuterię?

To są kobiety świadome. Wiedzą, czego szukają i dlaczego przychodzą właśnie do mnie.

Bardzo ciekawe jest też to, że wiele z nich towarzyszy marce od lat. Starzejemy się razem. Kobiety, które kiedyś kupowały srebro złocone, dziś często wybierają złoto. Ja też przechodzę podobną drogę.

Ważną aktywnością marki Anka Krystyniak jest komunikacja wizualna w mediach społecznościowych.

Tak, to znaczący obszar naszej pracy. Część rzeczy robię sama, część powstaje we współpracy z fotografem Wojtkiem Friedmanem, współpracuję też z ilustratorkami i stylistami – bardzo cenię np. współpracę z Karoliną Limbach.

Staramy się tworzyć dużo materiałów wizualnych – zdjęć, filmów, sesji z modelkami. Najchętniej robiłabym też własne kolaże i bardziej artystyczne kompozycje, ale prawda jest taka, że biżuteria najlepiej wygląda na osobie.

Anka Krystyniak fragment sylwetki kobiety z wisiorkiem na szyi

Biżuteria z jakimi symbolami jest obecnie najczęściej wybierana?

Na pewno księżyc – nasza Lunula. Bardzo popularne są też maryjki, czyli różnego rodzaju motywy dewocjonalne.

Okazało się, że kobiety w Polsce chcą je nosić. Kiedy szukamy ozdobnych dewocjonaliów o tradycyjnej formie, często nie znajdujemy niczego, co naprawdę nadaje się. A przecież do założenia na siebie można te symbole zinterpretować na nowo.

Popularne są też monety – symbol obfitości – i różne znaki z innych kultur. Jednym z takich symboli jest znak bogini Isztar z Mezopotamii. Kiedy przywiozłam go z podróży, byłam bardzo ciekawa, jak zareagują na niego kobiety w Polsce. Okazało się, że świetnie go przyjęły.

Interesuje mnie proces powstawania biżuterii. Jak wygląda droga od inspiracji do gotowego obiektu?

Najczęściej wszystko zaczyna się od jakiegoś fragmentu – obrazu, rzeźby, detalu architektonicznego. Na przykład w muzeum w Bagdadzie zobaczyłam małe zamykane amuletnice i pomyślałam, że można zinterpretować je na nowo.

Nie rysuję zbyt wiele. Raczej zbieram różne fragmenty, inspiracje. Potem pracuję z jubilerem i zaczynamy przekładać je na metal.

Czasem coś wygląda dobrze jako inspiracja, ale technicznie nie da się tego wykonać. Wtedy trzeba znaleźć własne rozwiązanie – na przykład wymyślić konstrukcję, która pozwoli bezpiecznie oprawić kamień.

Pracujemy nad tym razem – ja, jubilerzy i inne osoby w naszej warszawskiej pracowni. Często noszę prototyp przez jakiś czas, żeby sprawdzić, czy jest wygodny i czy dobrze się zachowuje w codziennym użyciu.

Anka Krystyniak fragment sylwetki kobiety z wisiorkiem na szyi

Uwagę zwraca estetyczna oprawa Pani biżuterii  – pudełka, torebki, w które pakowane są ozdoby.

To dla mnie bardzo ważny element wyrazu. Obecne pudełka powstały we współpracy z ilustratorką Dorotą Wojciechowską-Danek.

Od początku zależało mi na tym, żeby wszystkie elementy wokoło biżuterii także były spójne – od pracy w metalu aż po kartkę z instrukcją dbania o biżuterię. Ta kartka też powinna być ładna, żeby ktoś mógł jej używać na przykład jako zakładki do książki.

Czy chciałaby Pani coś szczególnego przekazać osobom noszącym Pani biżuterię?

Chciałabym zachęcić do świadomego wyboru rzeczy, które noszą na ciele. To nie dotyczy tylko biżuterii – ale też ubrań, perfum. Odnosi się to także do jedzenia.

Nie chodzi o to, żeby kupować u mnie. Chodzi o to, żeby wybierać rzeczy dobrej jakości, bezpieczne dla zdrowia i tworzone z szacunkiem do materiału.

Może kupujmy mniej, ale bardziej świadomie. Myślę, że to jest dziś naprawdę ważne.

Anka Krystyniak portret kobiety
Anka Krystyniak: „Zaczęłam robić biżuterię dla siebie, bo nic mi się nie podobało”.

Anka Krystyniak

Projektantka biżuterii, absolwentka Wyższej Szkoły Sztuki i Projektowania w Łodzi. W 2012 roku założyła autorską markę. Jej biżuteria, inspirowana symboliką, kulturami i duchowością, jest nośnikiem znaczeń i osobistych historii.

Projekty, które Anka Krystyniak tworzy, wykonywane są ze srebra, złota i kamieni naturalnych. Wiele z nich ma formę amuletów. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych motywów jest słowiańska Lunula.

Marka Anka Krystyniak działa w duchu zrównoważonego rozwoju i odpowiedzialności za środowisko. Stawia na jakość, unikatowość i ograniczoną produkcję. W 2018 roku została wyróżniona nagrodą ELLE Style Award w kategorii „Marka Roku”, a w 2026 roku naszyjnik Sekretnik otrzymał tytuł Doskonałość Mody „Twojego Stylu 2025”.

Zdjęcia: Anka Krystyniak, Wojtek Friedman / serwis prasowy