top
Wydarzenia:

Wolność jako technika

Hiszpański ceramik Alberto Bustos opowiada o wolności w ceramice, eksperymencie, pigmentach ceramicznych i pracy bez strachu. Rozmowa o sztuce, naturze i autorskiej technice tworzenia rzeźb ceramicznych.

7
Alberto Bustos artysta ceramik przy pracy
Albreto Bustos podczas warsztatów w pracowni Ogród Sztuk, fot. Paulina Gobiecka

Hiszpański ceramik Alberto Bustos tworzy rzeźby ceramiczne balansujące między naturą a industrialną formą. Jego eksperymentalna technika pracy z gliną i pigmentami przyciąga ceramików z całego świata, a warsztaty prowadzone przez artystę wywracają do góry nogami tradycyjne myślenie o ceramice.

Bez użycia narzędzi, szybko i sprawnie Alberto zamienia kawałek czarnej gliny w cienki płat lub ostro zakończony pręt, spontanicznie, a przy tym precyzyjnie, miesza i nakłada kolorowe pigmenty, igra z zasadami fizyki, i w końcu tak utrzymuje równowagę między formą organiczną a industrialną. W pracowni unoszą się obłoki suchych pigmentów. Chmury błękitne, fioletowe, czerwone, pomarańczowe, żółte i – najpiękniejsze – soczysto zielone jak wiosenna trawa. Obserwując hiszpańskiego ceramika, czułam się tak, jakbym przeniosła się do pracowni alchemika, który odkrywał tajemnice białego złota lub do Akademii pana Kleksa, gdzie „wszystko jest możliwe”. Z warsztatów prowadzonych w pracowni Ogród Sztuk na warszawskim Żoliborzu wyszłam z naręczem notatek, gotowymi rzeźbami, mnóstwem pomysłów i solidnym postanowieniem, że muszę porozmawiać z Alberto o jego twórczości. W głowie zaś dźwięczały mi jego słowa „trzeba eksperymentować, bo mamy jedno życie”, które postanowiłam wyhaftować na swoim kitlu do ceramiki.

Walka na poziomie osobistym

„Rzeczywiście mamy jedno życie i powinniśmy je przeżyć z jak największym szacunkiem dla innych, nie zapominając jednak o tym, by zostawić po sobie ślad – w jakikolwiek sposób potrafimy” – tłumaczy mi wkrótce potem Alberto, którego rzeźby, abstrakcyjne w formie, są nośnikiem głębokiego przesłania. – „Żyjemy w czasach, w których próżność, wulgarność, brak wrażliwości i egoizm definiują nas jako społeczeństwo. Każdego dnia poprzez swoją sztukę walczę, by to odwrócić i byśmy spróbowali ponownie stać się gatunkiem godnym zamieszkiwania tej wspaniałej planety. Walczę także na poziomie osobistym. Jeśli każdy z nas zdoła przekształcić swoje najbliższe otoczenie w przestrzeń miłości, szacunku i pracy, uruchomi się efekt domina. Wciąż jest bardzo wiele do zrobienia – a życie toczy się dalej”. Widać to w jego pracach. W wielu z nich spod betonowych konstrukcji albo spośród nieprzyjaznych elementów przebijają się te organiczne, żywe, chcące uciec z pułapki innych kształtów. „Ogólnie rzecz biorąc, charakter moich prac jest pokornym hołdem dla Natury – mojej jedynej religii” – opowiada artysta, który jak się dowiaduję – jest agnostykiem. – „Zawdzięczamy jej wszystko, a jednocześnie szanujemy ją coraz mniej. Pociesza mnie to, że jest ona od nas znacznie silniejsza i bardziej hojna – i przetrwa nas, ponieważ jest czystą esencją, od której z każdym dniem coraz bardziej się oddalamy”.

Alberto Bustos ceramiczny klocek wyglądający jak betonowy bloczek
Alberto Bustos, „Desahucio”, fot. archiwum autora

Od Valladolid do Altafulla – nowa pracownia

To dążenie do wolności i potrzeba wyzwolenia się z betonozy współczesnego świata jest ważną częścią jego twórczości i tak naprawdę opowiada jego życie – ucieczkę z betonowego miasta, jakim jest Valladolid w Hiszpanii, do Altafulla w Katalonii nad Morzem Śródziemnym, gdzie powstaje nowa pracownia, w pełni dostosowana do jego potrzeb. „Trzeba się zadowalać tym, co się ma, bo nie można mieć wszystkiego. Cieszę się życiem blisko morza, choć tak naprawdę kocham góry. Moja pracownia będzie w pełni gotowa do prowadzenia warsztatów między lipcem a październikiem, a mój grafik się zapełnia, co bardzo mnie cieszy” – mówi artysta i dodaje – „Zawsze szukałem tego, co daje mi szczęście. Po wielu zmianach zrozumiałem, że pełne szczęście nie istnieje i że trzeba je odnajdywać w drobnych, ale ważnych niuansach. Posiadanie gotowej nowej pracowni i życie w bardziej naturalnym otoczeniu, wśród kochających ludzi i zwierząt, daje mi wystarczająco dużo szczęścia – nie potrzebuję od życia nic więcej”. Jeszcze  do tego roku Alberto prowadził warsztaty na całym świecie, wszędzie tam, dokąd był zapraszany. Choćby w tym roku były to Gran Canaria, Liban, Niemcy, Polska, Portugalia. Do Polski ma wrócić za rok. Intensywne życie na walizkach. Troszeczkę mnie dziwi, że operując niecodziennymi technikami, Alberto tak szczerze odkrywa tajniki swojego warsztatu, ale on bez wahania odpowiada: „Szanuję, że ktoś nie chce dzielić się swoimi technikami, ale nie szanuję – i nie uważam za etyczne ani fair – sytuacji, w której ktoś prowadzi warsztaty, a nie przekazuje istoty swoich metod”.

Alberto Bustos mężczyzna idzie po ceramicznym obiekcie jak po schodach
Rzeźby Alberto Bustosa przeczą prawom grawitacji, fot. archiwum autora

„Moją główną misją jest eliminowanie strachu”

Na warsztaty do Altafulla będą zjeżdżać ceramicy z całego świata, co jak mówi Alberto, stanie się dla nich wspaniałym doświadczeniem nie tylko pod względem nauki nowych technik. Po zajęciach będą odpoczywać nad oddalonym o parę kilometrów Morzem Śródziemnym i oddychać wolnością. „Być może właśnie dlatego, że zawsze dzieliłem się wszystkim bez wahania, podróżuję po świecie, ucząc swojej „techniki wolności” w ceramice. Poza samą nauką ludzie kończą warsztaty, dziękując mi za hojność, otwartość i wolność, na którą ich otwieram. Moją główną misją jest eliminowanie strachu – a w ceramice jest go bardzo dużo”.

Alberto Bustos nagi mężczyzna w piecu do wypalania ceramiki
Alberto Bustos we wnętrzu pieca do wypału ceramiki, fot. archiwum artysty

Nietypowe techniki ceramiczne

W nowej pracowni Alberto jest piec do wypału ceramiki, w którym bezpośrednio można budować skomplikowane, acz kruche, bo gliniane lub porcelanowe konstrukcje bez narażenia ich na uszczerbek w czasie transportu do wypału. „Uważam, że są procesy modelowania, które są znacznie prostsze i bezpieczniejsze, gdy pracuje się bezpośrednio w piecu” – opowiada Alberto o tajnikach swojej pracy i dodaje nieco poirytowany – „Wiele osób mnie za to krytykuje, twierdząc, że tak się nie da, bo można uszkodzić piec, ale pracuję w ten sposób od ponad 35 lat i jedyne, co uległo uszkodzeniu, to moja cierpliwość wobec ludzi krytykujących coś, czego sami nigdy nie robili. Każdy powinien robić to, co uważa za najlepsze, ale różnica między nimi a mną polega na tym, że ja nigdy nie oceniam ich metod. Myślę, że właśnie dlatego czasami nie lubię świata ceramiki – jest w nim zbyt wiele osób obsesyjnie skupionych na technice. Z mojego punktu widzenia taka obsesja tłumi wolność wykonania i przekazywania bardziej osobistego, unikalnego przekazu”.

Alberto Bustos mężczyzna sypie pył na obiekt ceramiczny
Alberto Bustos podczas pracy z suchymi pigmentami ceramicznymi, fot. z archiwum artysty

Pigmenty ceramiczne i wolność tworzenia

Ośmielona wymianą zdań z artystą, którego techniką jest wolność, zdradzam, że artykuł poświęcony Alberto chętnie zatytułowałabym „Tańcząc w obłokach ceramicznych pigmentów”, choć – czego nie mówię głośno – uważam, że byłoby to trochę pretensjonalne. Mój rozmówca ponownie mnie zaskakuje. „Myślę, że ten tytuł jest idealny, ponieważ doskonale opisuje nie tylko jedną z moich głównych technik – aplikację pigmentów w proszku, co nie jest zbyt powszechne – ale także swobodę ich nakładania i samego procesu twórczego” – odpowiada. – „Moje techniki w ogóle opierają się na wolności. Dotyczy to zarówno pracy z gliną bez użycia narzędzi, aby móc bezpośrednio przekazać emocje, jak i sposobu aplikacji koloru”.

 

Alberto Bustos zrzuty ekranowe z Facebooka przedstawiające obiekty ceramiczne
„tIRANía”, 13.01.2026, FB Alberto Bustos
Alberto Bustos zrzut z ekranu Facebooka przedstawiający obiekt ceramiczny
„Autocracia”, 11.02.2026, FB Alberto Bustos

Ceramika i społeczny komentarz

Choć Alberto początkowo znany był głównie z ceramiki użytkowej, z czasem zaczął tworzyć rzeźby opowiadające o lękach, tęsknotach i współczesnym świecie. – „Chciałem „uczłowieczyć” swoją twórczość” – mówi – „tak aby wszystko, co mnie dotyka mogło nawiązywać dialog z innymi ludźmi, którzy czują podobnie. Dialog nadziei i odnowy”.

W jego pracach często pojawia się komentarz społeczny. Przykładem jest rzeźba „tIRANny”, odnosząca się do mechanizmów władzy i manipulacji. – „Nasze społeczeństwo żyje w opresji i jest manipulowane z wielu stron” – tłumaczy Alberto. – „Dziś wolność często sprowadza się do posiadania, dominowania i sukcesu za wszelką cenę”.

Podobny motyw pojawia się w pracy „autoCRAZY”, będącej grą słów między „autocracy” i „crazy”. – „Żyjemy w czasach, w których pojedyncze osoby mają coraz większą kontrolę nad naszym życiem”. – mówi artysta.

Alberto Bustos mężczyzna omawia prace ceramiczne w pracowni
Alberto Bustos omawia prace powstałe podczas warsztatów, fot. Paulina Gobiecka

Alberto Bustos: „Najlepsza rzeźba dopiero powstanie”

Zapytany o najważniejszą pracę, Alberto nie wskazuje żadnej konkretnej rzeźby. – „Każda reprezentuje konkretny moment mojego życia i wszystkie razem tworzą moją osobowość” – odpowiada. – „Zawsze uważam, że ta najlepsza dopiero powstanie”.

I może właśnie dlatego jego warsztaty oraz rzeźby zostają z ludźmi na długo. Nie tylko uczą techniki, ale przypominają, że w ceramice – podobnie jak w życiu – najważniejsze jest odrzucenie strachu przed eksperymentowaniem.

https://www.albertobustos.es/en/

https://ogrodsztuk.com/